Blog domo

Tag: Kraków

3. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie- maj 2010

by on cze.13, 2010, under Uncategorized

KFMFJuż chyba stało się to standardem, że moje wpisy dotyczące wydarzeń, w których brałem udział, komentuję ze sporym opóźnieniem. Tym razem od opisywanego przeze mnie zdarzenia minęło ok 3 tygodni :) . Nie ma co zbytnio prowadzić tłumaczeń- brak czasu i tyle.

Chroniczny brak czasu, kiepska pogoda i inne czynniki obiektywne końcówki maja, niemal wykluczyły mnie z tej edycji FMF, która miała być mym pierwszym udziałem w tymże wydarzeniu. Niemalże do ostatniego momentu ważyło się to czy wezmę w nim udział. Nie ukrywam, że dość istotnym argumentem, który rzutował na podejmowanie decyzji był aspekt aury, która zapanowała w niemal całej Polsce od dobrych kilku tygodni. Pierwotnie w założeniu, miejscem w którym miał się odbyć festiwal, miały być krakowskie Błonia. Niestety z wiadomych powodów miejsce nie nadawało się do tego celu, w związku z czym zadecydowano o przeniesieniu imprezy do hali ocynowni chemicznej Arcelor Mittal Poland (Huta T. Sędzimira).

Pierwsze moje emocje były bardzo niejednoznaczne. Z jednej strony pojawiło się zaciekawienie co do miejsca i wyraz aprobaty dla podjętej decyzji, z drugiej natomiast pojawiło się ogromne rozgoryczenie, gdyż po raz kolejny okazuje się, że w Krakowie- mieście kultury itp. itd., nie ma hali w której można byłoby zorganizować na odpowiednim poziomie koncertu, widowiska. WSTYD…

Udało mi się zdobyć bilety na dzień trzeci FMF- na wielki finał, czyli projekcję trzeciej części trylogii Władca Pierścieni z muzyką na żywo (22 maja 21:00). Dojechaliśmy z Piękną samochodem pod kombinat, gdzie zaparkowaliśmy i udaliśmy się przez bramę główną kombinatu do środka. Za bramą czekały podstawione autobusy, które zawoziły ludzi w docelowe miejsce gdzie miał odbyć się finał festiwalu. Pierwsze wrażenie po wejściu do hali było pozytywne. Namioty sponsorów, jakieś miejsce z jedzeniem, niezła organizacja… Ogólnie bez wielkiego szału, ale przyzwoicie

Sama hala robiła wrażenie swymi rozmiarami oraz klimatem, jednakże po rozpoczęciu widowiska szybko okazało się, że lokalizacja niesie z sobą sporo mankamentów. Krótko… Nawet jeśli osoba przed Tobą siedząca miała o 10 i więcej cm mniej wzrostu, to i tak część ekranu z napisami stawała się niewidoczna. Dźwięk miał odgrywać zasadniczą rolę w tym wydarzeniu, a tu okazywało się, że wystarczyła jedna osoba, która z jakichś powodów zechciała wyjść zagłuszała muzykę- „podłoga” z blachy dość znacznie zagłuszała upragnione dźwięki. Na szczęście w pewnym momencie zrezygnowałem z napisów, a „chodzących” starałem się zignorować :) .

Samo założenie Festiwalu jest godne pochwały, wykonanie nieco gorsze, ale to tylko i wyłącznie ze względu na lokalizację. Jeśli będę mieć możliwość to udam się w przyszłym roku na kolejną edycję. Ciekawe co Będzie.

Krótki filmik z finału

hala ocynowni chemicznej Arcelor Mittal Poland
2 Comments :, , , more...

Rock Metal Fest 2010- Kraków Studio

by on mar.21, 2010, under muzyka

Od jakiegoś czasu zrobiło się bardzo muzycznie w Krakowie, między innymi za sprawą festiwalu Rock Metal Fest, który po raz kolejny odbył się w krakowskim  Klubie Studio. Mając doświadczenie z zeszłego roku wiedziałem czego się spodziewać, więc bez chwili namysłu zakupiłem bilet, który grzecznie leżąc w szufladzie czekał na 20 marca 2010, aby w pełni zostać wykorzystanym.

rMF

RMF

Nieco obawiałem się o swoją kondycję, na jakby nie patrzeć swego rodzaju „maratonie muzycznym”, który rozpoczynając się o 15:00 miał potrwać co najmniej do ~2AM. O dziwo dałem radę i wraz z innymi „wytrwałymi” byłem do samego końca. Nie ma co ukrywać, że do finałowego występu KATa dotrwała jedynie część tych, którzy byli jeszcze na Acid Drinkers- ot zmęczenie niektórych było silniejsze aniżeli chęć usłyszenia i zobaczenia Kata :>.

Jak w kwestii muzyki? Poziom na pewno nie był wyrównany- niektórzy znacznie odstawali poziomem umiejętności gry, posiadanego sprzętu, ale całość oceny jak najbardziej na plus.
Panowie z Acid Drinkers jak zwykle dali popis swych możliwości technicznych gry oraz tego że… hmm ogólnie mają jaja i wiedzą jak dać czadu. Wisienką na torcie był cover Metalllicy- Whiplash. Jak dla mnie rewelacja. Mam nadzieję, że 16 czerwca będę miał okazję usłyszeć ten utwór w wykonaniu Metallicy na żywo- wtedy porównam ;) .

Kolejna pochwała będzie dla Romana i KATa. Na prawdę chylę czoła i z uznaniem będę się wypowiadał na ich temat. Jak swego czasu nie przepadałem za Romkiem, przede wszystkim ze względu na teksty, które umówmy się momentami porażały swą „treścią”, to teraz uważam że jest to czołówka obecnie grających kapel metalowych w Polsce. Zdanie moje ukształtowane zostało niemal w 100% poprzez sferę muzyczną/instrumentalną- muzycy którzy współpracują z Romanem to prawdziwa ekstraklasa. Szczególnie mam tu na myśli Krzysztofa („Pistolet”), którego gra na gitarze nie może się nie podobać, ot piękne solóweczki. No tak, ciężko nie wspomnieć o „tańcach” Romana :) . Powiedzmy, że jest to jakiś smaczek KATa, który zlepia się w całość zespołu- ot ma to swój urok.

Czas na trzecie miejsce. Moim zdaniem niedoceniony we właściwy sposób- Jelonek.  Uważam że pora o której zaczął grać, czyli godzina
ok. 16:15 była nieco krzywdząca, bo po raz kolejny stwierdzam, że Jelonek to absolutna czołówka wśród tych, którzy potrafią zabawić tłum, nie tylko swą muzyką, ale przede wszystkim swym podejściem do ludzi. Oj działo się podczas jego występu pod sceną :>.

Dalej… Turbo. Bardziej kwestia sentymentu. „Dorosłe dzieci”- potrafią ruszyć niemal każdym, no ale całokształt? Nie powalili mnie na kolana, ale było dobrze.
Czas na Złe Psy z Nowakiem na czele. Spotkałem się z opiniami, że Nowak niech lepiej dalej gra i… gra, bo śpiewanie jakoś nie jest jego mocną stroną. Fakt, nie jest to jego talent numer jeden, ani dwa ani trzeci i… itd. ale też z drugiej strony nie ma tragedii. Duży plus za dość ciekawy cover T. Nalepy- „Oni zaraz przyjdą tu”. Ciekawie się tego słuchało. Warto wspomnieć jeszcze o tym, że pod względem sprzętu który Nowak miał ustawiony na scenie, to wielu w Polsce może z zazdrością sobie o nim marzyć. Potem już z górki- Frontside i reszta. Wiem że to niesprawiedliwe z mej strony, aby oceniać coś co, albo traktuje się z pewnym uprzedzeniem, albo najzwyczajniej w świecie słucha się jedynie z okolic „baru” pijąc coś co przypomina piwo. No niestety- frontside już dawno mi się znudził do tego stopnia, że gdy inni niemal piszczą na ich widok, ja muszę uciekać byle dalej :) . Pozostałe zespoły zostały poświęcone dla celów towarzyskich, dlatego nie opiniuję :>.

Co tu dużo mówić? Jeśli ktoś lubi taką muzykę, to nie pozostawało w sferze dyskusji i zastanawiania się. czy się tu zjawić. Trzeba było być i przeżyć. Dawno się tak nie wyszalałem. Chyba ostatni raz w taki sposób szalałem na Woodstock w lecie :]. Chociaż nie… Tym razem chyba było więcej skumulowanego w krótkim czasie szaleństwa pod sceną :> . Zabawa wyśmienita, ale też co muszę przyznać okupiona ciężko :>. Rano czułem się jakbym wypadł z maszynki do mięsa- stłuczony łuk brwiowy, sporo siniaków, żebra też jakby przeliczone kilkukrotnie no i co najgorsze… Niestety wszystko powyższe przejdzie i się zagoi, ale moje „prawie” nowe glany” noszą znaczne ślady użycia” :) .  Warto było!!!

Pozostaje teraz czekać na jakiś kolejny koncert, chociaż nieco obawiam się o swój wolny czas, czy mi go wystarczy na jakieś kolejne „ekscesy”. Zobaczymy. Na pewno przed Sonisphere musi się coś dziać :>

Leave a Comment :, , , , , more...

Frontside, Virgin Snatch i Totem w Loch Ness- 12.12.2009 Kraków

by on gru.16, 2009, under muzyka

Kolejny koncert pozostał jedynie wspomnieniem, co najważniejsze na pewno miłym. 
Loch Ness 12.12.2009 Kraków: Frontside, Virgin Snatch i Totem w Loch Ness.

virgin snatch, totem, frontside
virgin snatch, totem, frontside

Minęło już co prawda kilka dni, ale wcześniej nie było czasu nawet na krótką wzmiankę na ten temat. Korzystając teraz z odrobiny wolnego czasu postanowiłem, że nie pozostawię tego wydarzenia bez mojego komentarza.

Przyznaję, że do samego końca wahałem się czy iść na koncert w sobotni wieczór, czy poświęcić czas wolny na kapele, które oprócz Frontside po prostu kojarzę, ale nic więcej. Stwierdziłem, że jak za tak małą cenę (25zł), to co by nie zagrali, to i tak miło będzie posłuchać muzyki „na żywca”.  Kupiłem jeden z ostatnich biletów „kolekcjonerskich”, które były jeszcze dostępne w przedsprzedaży i jednak udałem się w zimny sobotni wieczór do klubu Loch Ness. Dość że cholernie wymarzłem czekając na znajomych, to później okazało się, że nowa moda zapanowała i otwarta była jedna szatnia… od strony „podwórza” czyli na zewnątrz budynku. Szlag mnie trafić chciał, gdy stałem w kolejce, aby oddać swoje ubrania a potem szedłem kawałek mając sam t-shirt do środka budynku. No nic to- jak dla mnie jeszcze w miarę znośnie było, bo nie raz robiło się podobne rzeczy, ale inni mogli oprócz miłego wspomnienia nabyć po koncercie katar i przeziębienie. No ale co się nie robi dla dobrej muzyki. No i tym o to sposobem przejdę do meritum. Koncert, muzyka, atmosfera, subiektywne odczucia…

Zaczęło się od Totem. Jakiś czas temu udało mi się stać posiadaczem ich muzyki w postaci mp3, ale szczerze powiedziawszy średnio przypadli mi do gustu. Po koncercie okazało się, że już kiedyś miałem okazję ich już zobaczyć i usłyszeć na żywo w KRK- na ROCK METAL FEST bodajże w marcu lub kwietniu 2009.
Pierwsze wrażenie? Wchodzę, słucham i patrzę. Oczom mym ukazała się niewiasta z dreadami na głowie, do uszu mych dobiegał mocny dźwięk jej głosu. Pierwsza myśl to, że dziewczyna ma playback- nie możliwe że to ona. Za mocny głos  :]. P

Zespół zagrał na prawdę świetnie, a wokalistka ogromnie mi się spodobała. Jej sposób śpiewania, poruszania się na „scenie” wskazywał na to, że dziewczyna czuje muzykę którą słyszy i jej się podoba :) . Dawała czadu. Najlepsze było to, że jej emocje widać było, że udzielają się również i publice zgromadzonej w klubie. Świetna zabawa, oby więcej. Trzymam kciuki za zespół, aby został wydany jakiś kolejny album, bo na prawdę czuć że siła w nim drzemie :)

Po Totem na scenie pojawił się zespół Virgin Snatch. O nich wiedziałem juz o wiele więcej wcześniej i… szczerze powiedziawszy nie za bardzo mi się podobało ich granie. Jednakże koncert i możliwość zobaczenia i usłyszenia ich na żywo zweryfikował moją ocenę. Panowie dają czadu! Muzycznie wymiatają i tylko żałować pozostaje, że nie są znani szerszemu gronu ludzi. Jak będzie okazja to na pewno pójdę na koncert ponownie.

No i na koniec… Frontside. Hmmm, mam dwuznaczne odczucia. Z jednej strony Panowie na prawdę fajnie grają i na koncercie też tak było, dali czadu i świetnie się bawiłem, ale… właśnie- ale? Sam nie wiem, chyba po prostu już ich kilka razy w ostatnim czasie widziałem i nie zadziwili mnie niczym nowym. Ot zagrali kolejny dobry koncert, na którym znów słyszałem niemal tak samo zagrane i niemal te same utwory. Może przesadzam, ale zabrakło mi pewnego novum.

Jeszcze jedna kwestia. Loch Ness. Już nie wiem ile razy i od kiedy słyszałem informacje, że mają zamiar zburzyć ten budynek, a on jak stał tak stoi- mało tego, co raz to nowe koncerty są w nim planowane. Przyznaję- mam sentyment do tego miejsca, ale szlag mnie co raz bardziej trafia, bo jest to kiepskie miejsce na koncerty. Zawsze o wiele więcej ludzi niż miejsca, o szatniach wspomniałem… To jeszcze można przeżyć, ale cholera jasna- scena jest mniejsza niż na jakimś wiejskim festynie :| . Niech no to zrównają z ziemią i niech koncerty będą w Studio lub Rotundzie, a najlepiej… niech się wezmą za budowę nowej hali Wisły. Amen! :)

Leave a Comment :, , , , , more...

Koncerty, koncerty… KAT, Paradise Lost, Samael :)

by on lis.15, 2009, under muzyka

Nie wiem jak ja nadrobię czas, który będę musiał wydysponować, aby na najbliższe koncerty iść, ale wiem jedno- będzie warto się pomęczyć.

28.11.2009- koncert KAT, oj będzie przyjemnie :) . Jak ich nie lubiłem swego czasu, gdy miałem możliwość jedynie opiniować po samych nagraniach albumowych,  to teraz po tym co miałem okazję widzieć na żywo na koncertach, ani chwili się nie wahałem czy kupić bilet :) . Bilety swoją drogą za grosze, więc nic tylko iść :>.

Potem, kilka dni po koncercie KAT, czeka mnie kolejne głośne spędzenie wieczoru- Paradise Lost i Samael. Bardziej na ten koncert wybieram się z myślą o Samelu niż o PL, przyznaję ;) . Zobaczymy co to będzie :)

Leave a Comment :, , , more...

20 Absolutely Wired Years Tour- Acid Drinkers w LochNess

by on paź.21, 2009, under muzyka

Szybkimi krokami nadciąga kolejny koncert, na którym po prostu muszę być- i będę :) .
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy miałem okazję i przyjemność kilkukrotnego bycia na ich koncercie i w związku z tym bez zbędnego zastanawiania się zakupiłem bilet na najbliższy koncert Acidów w KRK. Smaczku wydarzeniu dodaje fakt, iż jest to 20-sto lecie istnienia zespołu, w związku z czym na koncercie będzie można zobaczyć byłych członków zespołu: Litzę i Perłę. Litzę miałem okazję zobaczyć i usłyszeć stosunkowo niedawno na koncercie KNŻ. Mogę stwierdzić, że gość jest w formie i zapewne da z całą resztą Kwasożłopów niezłego czadu :)

No nic- jeszcze kilka dni i będzie miło :) A potem- kilka dni i Hunter :]. Muszę przyznać, że koncertów do końca tego roku jest dość sporo, aż obawiam się  o swój wolny czas i kiesę :P .

Jest jeszcze jedno… Niewiele mniej niż rok temu byłem na jego ostatnim koncercie…:
http://www.youtube.com/watch?v=ngfGsn14QD0&fmt=18

Leave a Comment :, , , , , more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!