Progressive Nation- Bydgoszcz 2009

4 października 2009

Minęło już kilka dni odkąd powróciłem z Bydgoszczy, do którego udałem się na koncert w ramach Progressive Nation. Motywem przewodnim wyjazdu był dla mnie oczywiście występ Dream Theater. Oprócz DT mieli zagrać również panowie z Opeth oraz dwie nie znane mi wcześniej kapele: Bigelf oraz Unexpected. Bilecik z premedytacją zakupiłem na miejsce siedzące, aby móc w pełni rozkoszować się oprócz samej muzyki również i tym co można zobaczyć na scenie. Bilet zakupiłem sporo wcześniej, aby wykluczyć ewentualne problemy z późniejszym zakupem.
Przyznaję, że miejsce zorganizowania koncertu nieco przyprawiało mnie o grymas na twarzy, gdyż wizja podróży do Bydgoszczy i z powrotem wiązała się z min. 9h jazdy w jedną stronę. Powrót miał okazać się sporo dłuższy, gdyż niestety bezpośrednie połączenie było dopiero nad samym ranem. W związku z tym konieczna okazała się przesiadka we Wrocławiu i dalej jazda do Krakowa. Łącznie powrót zajął ok. 12h J. Sama podróż odbywała się jak za starych czasów. Pociąg był do cna zapchany i miejsca na to, aby usiąść nie było praktycznie nigdzie- nawet okolice toalety były okupowane przez podróżników. Pomimo tego, że znaczną część trasy przebyłem siedząc/ stojąc między przedziałem, to i tak przyznaję, że podróż była przyjemna- ot bardzo wesoły wagon się przydarzył.

Co do samego koncertu, to nie bez powodu wybrana została Bydgoszcz. Hala Łuczniczki, gdzie odbywał się koncert jest obiektem, który stosunkowo niedawno został oddany do użytku. Z zewnątrz i w środku sprawiał naprawdę przyjemne wrażenie. Szkoda, że tak mało tego typu miejsc jest w Polsce, ale to już inna kwestia. Jeśli chodzi o aspekt miejsca w kontekście akustyki, to moje subiektywne odczucia są pozytywne- nie było źle. Nie jestem jakimś audiofilem, też nie mogę powiedzieć, że byłem na wielu koncertach, więc na pewno znajdą się tacy, którzy mają odmienne zdanie.

Muzyka? Miałem obawy co do dwóch pierwszych zespołów, że nie zdołają zagrać na tyle dobrze i ciekawie, aby nie myśleć tylko o jednym- „skończę ludzie, bo czekam na Opeth i Dream Theater”. J Na szczęście zostałem pozytywnie zaskoczony i występ Unexpected oraz Bigelf uznaję za udany. O wiele bardziej podobał mi się jednak Bigelf. Ciekawe spectrum muzyki. Granie dość mocno jak dla mnie zaakcentowane było motywami związanym z Deep Purple. Ciekawe połączenie stylów. Dodatkowym smaczkiem było to, że w trakcie występu na jeden utwór za perkusją zasiadł Mike Portnoy. Mały przedsmak tego co miało nastąpić później.
Opeth… Nie słucham tego zespołu na co dzień zbyt często, ale repertuar jednak znam, więc wiedziałem czego się spodziewać. W tym wypadku również nie zawiodłem się występem. No może jedynie tym, że panowie sprawiali wrażenie jakby się bardzo spieszyli. Nie było żadnego bisu, nieco zbyt krótki występ jak dla mnie.
Gwiazda wieczoru zagrała już o wiele dłużej, chociaż i tak wolałbym aby trwało to dłużej. Panowie w dobrej formie, nawet La Brie nie złościł J. Co tu dużo pisać? Ktoś kto widział DT na koncercie, albo chociaż video z jakiegoś koncertu wie do czego zdolni są muzycy tego zespołu. Tym razem również nie było inaczej- klasa sama dla siebie. Zwrócić musze uwagę na jednego z muzyków- Jordana. Z Rudesem jest jak z winem- im starszy tym lepszy. Widać, że daleko mu do tego, aby się wypalić i nudzić. Znów nowe instrumenty, co raz to więcej eksperymentów i rozwiązań muzycznych, które dodają jeszcze więcej uroku utworom DT.

Dużo by pisać jeszcze na temat samego koncertu, ale i tak okaże się to zbyteczne i nieadekwatne do własnych odczuć. Standardowo- kto nie był ten dupa i niech żałuje ;) .

muzyka , , ,

Kręgi kamienne Gotów- Grzybnica

16 sierpnia 2009

Wracając z festiwalu bluesowego Blues Express, który miał miejsce w Zakrzewie,  zatrzymaliśmy się w Grzybnicy- miejscowości znajdującej się ok 25km od Koszalina. Powodem postoju była chęć odwiedzenia położonego w pobliskim lesie rezerwatu archeologicznego- kręgów kamiennych Gotów.  Do tej pory nie miałem okazji znaleźć się w tego typu miejscu, więc długo się nad tą koncepcją nie zastanawiałem.

Pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne. Stwierdziłem, że ot po prostu parę kamieni ułożonych w jakimś dziwnym celu. Zmieniłem zdanie w chwili gdy stwierdziłem, że porobię chociaż kilka zdjęć. Wyciągam aparat i stwierdzam, że mi się niestety zepsuł. Pomyślałem, że zapewne dzień wcześniej za bardzo zmókł na koncercie ;) . Po chwili okazało się coś dziwnego. Mianowicie dwa inne aparaty zaczęły niedomagać. Zdjęcie wyglądało tak, jakby była mgła gęsta jak mleko.  Po jakimś czasie aparaty odżyły.
Osoba która była tam kimś w rodzaju przewodnika/ opiekuna rezerwatu, zaprowadziła nas w miejsce, gdzie ponoć po wyciągnięciu dłoni i trzymaniu ich w poziomie nad ziemią czuć mrowienie lub zmianę temperatury. Ja nie czułem nic :) . W internecie na szybko znalazłem kilka stron związanych z tym miejscem:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kamienne_kregi_pod_koszalinem_32330.html

https://www.nakrecony.koszalin.pl/web/nk/kamienne-kr%E4-gi-w-grzybnicy

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kamienne_kregi_pod_koszalinem_32330.html

https://www.nakrecony.koszalin.pl/web/nk/kamienne-kr%E4-gi-w-grzybnicy

http://www.forum.mannaz.pl/viewtopic.php?id=11

W sumie opisy są dość ciekawe, o ile nie ocenimy piszących o tym miejscu ludzi jako “nawiedzonych” :) .

Uncategorized ,

Przystanek Woodstock 2009

16 sierpnia 2009

Wodstock 2009

Wodstock 2009

Już sporo czasu upłynęło od powrotu z Kostrzyna,  no ale  chroniczny brak czasu spowodował, że dopiero teraz mogę cokolwiek napisać.

Przyznać muszę, że byłem dopiero pierwszy raz na Woodstock. Jakoś tak do tej pory wychodziło, że zawsze coś stawało mi na drodze i nie było jak pojechać.  Tym razem było wszystko co trzeba- czas, kupa znajomych i ogromna ochota na wyjazd. No i pojechałem.

Dotarliśmy tam samochodami, więc nie było problemu z zapakowaniem rzeczy na wyjazd. Dojechaliśmy na miejsce dzień wcześniej- w czwartek, tak aby na pewno znaleźć odpowiednie miejsce “na obóz”. Było to o tyle istotne, że oprócz zaparkowania samochodów trzeba było mieć miejsce na namioty. Zważywszy na naszą liczebność niekoniecznie było to proste zadanie. Tak jak pisałem wcześniej, byliśmy na miejscu dzień wcześniej, ale i tak uderzyła mnie ilość ludzi, którzy już zdążyli się rozbić z namiotami. Ogrom ludzi robiący niesamowite wrażenie. Pogoda iście letnia- czyste błękitne niebo i upał dający się we znaki. Tym bardziej cieszyło zimne piwko w “wiosce piwnej“. Do wyboru był Lech i… Lech :) lany i w puszce- 3,30zł. W obliczu panującego przez cały Woodstock upału,  nie będę ukrywać że było to bardzo przyjemne miejsce :) .  Z racji ilości przebywających tam osób, znalezienie miejsca dla tylko “swojej ekipy” graniczyło z cudem. Dlatego nikogo nie dziwiło, to że po po prostu dosiadało się do innych ludzi i vice versa. Tym o to sposobem, udało się spotkać na prawdę sporo ciekawych ludzi, z którymi niejednokrotnie rozmawiało się całymi godzinami. Super sprawa. Podobnie było również i przy naszym “obozowisku”. Co jakiś czas ktoś musiał się napatoczyć i posiedzieć z nami. I tu nijak nie mogę nie wspomnieć o pewnych dwóch Holendrach, którzy dotarli na Woodstock na motocyklach. Dużo  można by pisać o ich przeżyciach, ale myślę że wystarczy napisać, że delikatnie im się miejscowości pomyliły i zbłądzili na Mazury :) . Trochę im się za daleko pojechało, a że nie ukrywali, iż podróż urozmaicali sobie niezbyt legalnymi w Polsce używkami, to chyba mieli prawo się pomylić :) .

Muzyka? Ano też była ;) . Kilka razy zawędrowałem pod samą scenę i trochę poświrowałem w tłumie ludzi, a  było do czego. Osobiście zawędrowałem pod scenę przede wszystkim dla: Jelonka, VooVoo, Clawfingera, Dżemu. Sporo muzyki słuchaliśmy spod namiotów, bo akurat byliśmy tak rozbici, że mieliśmy scenę wraz z telebimami naprzeciw siebie. Żałuję nieco, że jakoś tak wyszło, iż nie trafiłem ani raz pod małą scenę, na której była muzyka folkowa. No cóż, może następnym razem.

Nieco obawiałem się jak to będzie wyglądało pod względem bezpieczeństwa. Mieszanka ludzi wszelkiej maści, którzy dość znacznie między sobą się różnią, mogła rodzić spięcia i ekscesy. Do tego dochodzi kwestia tego, że co jak co, ale pijaństwa trochę było, a wiadomo że po alkoholu dość często ludzie mają tendencję do agresji. Zdziwiłem się ogromnie, bo nic złego nie zaobserwowałem. Byłem świadkiem dwóch sytuacji, w których doszło do jakiejś pyskówki i lekkiej szamotaniny, ale trwało to bardzo krótko i w samym zarodku zostało zdławione.  Po prostu inni ludzie wstali i uspokoili krewkich woodstockowiczów :) .

Dużo by pisać można  było jeszcze, ale i tak nie dałoby się tego wszystkiego opisać. Po prostu trzeba pojechać i samemu doświadczyć. Ja osobiście mam miłe wspomnienia i jak najbardziej pozytywne odczucia. Pozostaje mi czekać na kolejny Woodstock. Wiem, że zrobię wszystko żeby znów się tam pojawić. Atmosfera tej imprezy urzekła mnie dogłębnie :) .

muzyka , ,

Ali Corp. 0402:5602 Video Camera- działa :)

1 maja 2009

Dawno nie patrzyłem na działanie tej kamerki w swoim laptopie. Jakiś czas temu zauwazyłem, że wraz z którąś z wersji nowego kernela zaczęła świecić dioda, ale nie tworzyło się żadne urządzenie w /dev.  Minęło od tego czasu sporo i gdyby nie to, że natknąłem się na jakąś recenzję nowej wersji Ubuntu i znajdującego się w niej linka, to dalej bym nie wiedział o tym, że jest progres. Podam po prostu linka do krótkiego opisu—> tutaj.

Nawiązując do mojego działania, aby uruchomić kamerkę, to pod ARCHem sprowadzało się to jedynie do samego uruchomienia w odpowiedni  sposób programów.

Obraz z kamerki sprawdzamy w mplayerze:

LD_PRELOAD=/usr/lib/libv4l/v4l2convert.so mplayer tv:// -tv driver=v4l2:device=/dev/video0:brightness=50:gain=0 -fps 30

Można też uruchomić skype z obsługą kamerki:
LD_PRELOAD=/usr/lib/libv4l/v4l2convert.so skype

linux , ,

Amarok 2.0.2- lastfm scrobbling problem

22 kwietnia 2009

Przed kilkoma dniami pojawiła sie nowa wersja Amaroka w repozytoriach ArchLinux. Wersję 1.* zastąpiono wersją 2.0.*. Już wcześniej testując KDE4 miałem okazję  zetknąć się z nowym wydaniem Amaroka i pomijając aspekt kilku nie działających rzeczy zrobił na mnie niezłe wrażenie. Dlatego też i w momencie aktualizacji pakietów miałem raczej entuzjastyczne wizje działania nowego softu.

Działać działał, ale po krótkim czasie używania, okazało się że po zalogowaniu do last.fm Amarok nie dodaje przesłuchanych pozycji. Niby dość prozaiczna rzecz, ale co jak co, lubię last.fm i miłoby było aby profil się aktualizował. Na szybko skorzystałem z pomocy wujka google i od razu znalazłem informację na ten temat. Okazało się, iż jest to błąd Amaroka. Po chwili znalazłem również informację na temat tego, że został przygotowany patch, który eliminuje opisywany bug. Wszystko fajnie, tylko… Nie chciało mi się kompilować całego Amaroka, choćby dlatego że używany przeze mnie laptop nie należy już od dawna do tych “najmocniejszych”. Zacząłem zatem korzystać z innych (mniej lubianych) programów.

W dniu dzisiejszym poszło pacman -Suy i ucieszyłem się widząc, iż jest nowy pakiet Amaroka w wersji 2.0.2-3. Zaktualizowałem i… działa :)

Bardzo podoba mi się czas reakcji ludzi z Archa, dość szybko zrobiona została nowa paczka :) . A sam Amarok? Działa póki co ok. Szata graficzna i podział okna jest znacznie inny, ale udaje się przyzwyczaić niemal od razu. Więcej w kwestii Amaroka 2.0 nie napiszę- muszę chwilę poużywać.

linux , ,

KDE4- piekło zamarza?

10 kwietnia 2009

Przez długi czas nie widziałem siebie jako użytkownika środowiska KDE4, a od ponad tygodnia jakimś cudem działam tylko na nim… Zainteresowałem się ostatnim upgrade w repozytoriach ArchLinux i uruchomiłem KDE4. Muszę przyznać, że działa o wiele stabilniej i ogólnie lepiej. Pierwszą rzeczą, którą musiałem zrobić ze względów estetycznych to zmiana wyglądu menu- wolę tę starszą formę.

Ciekaw jestem kiedy tym razem podziękuję za współpracę i wrócę do KdeMod3. Do tej pory robiłem to od razu, tym razem nie widzę ku temu przesłanek.

Muszę przyznać, że zdziwiłem się pewną kwestią, a mianowicie integracją ze środowiskiem pewnych programów. Jako przykład daję Alunn- w momencie, gdy znajduje nowe pakiety w repo informuje o tym fakcie wyświetleniem stosownej informacji na pulpicie i w trayu. Może i zbyteczna rzecz, ale działa przyjemnie, co istotniejsze świadczy o tym, że twórcy softu rezygnują z  kompatybilności z kde3 (w kde3  nie działał u mnie ten program w taki sposób).

Nieuchronne chyba się zbliża- migracja do KDE4 stanie się koniecznością- patrz info od Patricka Volkerdinga (opiekuna Slackware). Środowisko Linuksa zaczyna się klarować w tej kwestii.

Jeśli tylko będzie działać minimum tak jak KDE3 to nie mam nic przeciwko temu- ot rozwój (oby).

linux , ,

Dvb-t- testy w Krakowie

7 marca 2009

Jakiś czas temu w Krakowie rozpoczęto testy dvb-t, uruchamiając dość słaby nadajnik przy ośrodku TVP na Krzemionkach, który swym zasięgiem obejmował bardzo mały obszar. W ostatnich dniach pojawiła się informacja o tym, iż ma zostać uruchomiony inny nadajnik, który miał być umieszczony na najważniejszym w regionie punkcie nadawaczym- w Chorągwicy.  Siła sygnału miała zostać zwiększona o 1500 razy. W dniu dzisiejszym stwierdziłem, że znajdę swoją antenę wewn. i podłączywszy do telewizora spróbuję choćby poszukać kanałów i zobaczyć jaki będzie tego efekt.

Niedawno stałem się użytkownikiem telewizora 32LG5700, który ma w sobie wbudowany tuner dvb-t. W momencie dokonywania zakupu byłem totalnym laikiem w tematyce dvb-t i nie zwracałem zbytniej uwagi na fakt istnienia tego tunera. Po jakimś czasie wzbogaciłem swą wiedzę i uświadomiłem się, że obsługa tunera dvb-t będzie w moim telewizorze niemal bezużyteczna :| . Wiąże się to z tym, iż mój tuner obsługuje mpeg-2,  a docelowo ma być w Polsce używany mpeg-4. W związku z tym w przyszłości chcąc korzystać z dvb-t będę zmuszony zakupić zewnętrzny tuner dvb-t, albo moduł/ kartę z obsługą mpeg-4, którą zaaplikuje do slot’u w odbiorniku tv. Trudno…

Podłączyłem bardzo skromną antenę do TV i zacząłem wyszukiwać kanały. Oprócz kanałów analogowych tv znalazł sobie coś dvb-t: pięć kanałów TVP, które są nadawane w dvb-t oraz trzy stacje radiowe polskiego radia. Jaki efekt?  Z racji braku obsługi mpeg-4 na kanałach widoczne jest jedynie info/epg, natomiast radio działa.

Na chwilę obecną, ze względu na koszty zakupu sprzętu dvb-t daruję sobie dalsze testy. Na codzień i tak korzystam z telewizji satelitarnej. Łechce jedynie Tvp HD ;) .

nuda , , , ,

T. Burton- Greengo

16 lutego 2009

Właśnie mija rok od momentu gdy zakupiłem gitarę akustyczną T. Burton Greengo. Muszę powiedzieć, że się miło zaskoczyłem wyrobem “ze stajni” Kisielewskiego. Dość tanie to wiosełko było (poniżej 400zł), a okazało się być na prawdę porządnym zakupem. Gryf, progi i klucze do tej pory są w porządku, a właściwie jak nowe. O gitarkę dbałem, co prawda nie stosowałem żadnych specyfików do czyszczenia, ale zwykłe wydawałoby się prozaiczne mycie łapek, trzymanie w odpowiednim miejscu itp. chyba się do tego przyczyniło. Reasumując- dobry zakup za jeszcze lepszą cenę :) .

Przez chwilę myślałem, że po zakupie elektryka akustyk pójdzie do lamusa, ale całkiem ciekawym doświadczeniem okazało się granie na aku tego, co przed chwilą próbowało się brzdąkać na elektryku.

P.S. Minął rok i nie powiem, abym umiał grać na gitarze ;) . Na pewno jest o wiele lepiej aniżeli na początku, ale to chyba jak z Linuksem- im więcej wiesz, tym więcej wiesz, że nie wiesz; przekładając na aspekt gitary- jak kiedyś coś było dla mnie czymś do czego dążyłem i wydawało się być super (ot pierdółkę zagrać), to teraz apetyt wzrósł i momentami człowiek się dołuje, bo wie ile jeszcze się trzeba uczyć.

Nic to!!! Grunt, że… nawet jak czasu brak i różne sprawy i rzeczy chodzą po głowie, to “zabawa z gitarą” daje  mi sporo przyjemności. Szkoda jedynie, że tak późno.

muzyka , ,

Linux+ Xorg + D-sub/VGA + Full Hd Tv :)

23 stycznia 2009

Zdziwiłem się ogromnie nowym Xorg’iem. Na początku bardzo negatywnie, gdyż nie działała mi poprawnie  klawiatura oraz touchpad… Miało działać bez xorg.conf :) Trochę błądzenia i szukania i coś w końcu zadziałało- touchpad dalej był “upośledzony”.  Przyszła kolejna paczka i się “samo” naprawiło. Wywaliłem xorg.conf i wszystko sprawnie działało.

No a teraz to pozytywne zdziwienie. Zakupiłem Tv full Hd i podłączyłem lapka. Oh shit! Wystarczyło po podłączeniu kabla zrestartować Xy i działa. Bez żadnych kombinacji, konfigurowania- obraz jest na tv. Sprawdziłem na s-video i na d-sub. Za każdym razem Xy ładnie się konfigurują i przekazują obraz na tv.

linux

Reset high speed USB device using ehci_hcd…

22 stycznia 2009

Po kilku dniach używania, no i przede wszystkim mając trochę czasu, w końcu coś “naskrobię”. Pisałem wcześniej o dysku USB, teraz ciąg dalszy historii.

Dość szybko zauważyłem nieprzyjemną przypadłość związaną z działaniem dysku. Mianowicie, co jakiś czas tak jakby się wyłączał i niestety np. kopiowanie było przerywane. W sumie to jeszcze przy kopiowaniu danych źle nie było. Gorzej gdy oglądałem jakiś film z dysku zewn. Wtedy to można się było nieźle zirytować… Sporo szukałem na ten temat w necie, ale nic konstruktywnego i pomocnego nie znalazłem, no może poza jednym wątkiem, który dość negatywnie wpłynął na me odczucia. Dobijający był umieszczony na tej stronie link.
Teraz na koniec coś pocieszającego ;)

Do dnia dzisiejszego korzystałem z kernela 2.6.27.10. Rano uruchomiłem dystrybucyjny Arch linux 2.6.28.x. Może jeszcze zbyt mało czasu upłynęło, aby definitywnie oceniać stan rzeczy, ale w ciągu kilkunastu godzin intensywnego wykorzystywania dysku nic się złego nie działo.

Zobaczymy jak będzie dalej.

linux , , ,