Babia Góra. Markowe Szczawiny
Na zakończenie swego urlopu postanowiłem choć odrobinę zakosztować chodzenia po górach
Z racji tego, iż zamierzałem wybyć na jeden tylko dzień, musiałem chwilę się zastanowić nad tym, co będzie sensownym miejscem na tak krótki wypad. Padło na Babią Górę z trasą wejścia od Zawoi Markowej.
Zaczęło się dość przyjemnie- zaskoczył mnie brak korków na „Zakopiance” na wylocie z KRK.. Okazało się, że w końcu dokończono ten odcinek drogi i dzięki temu można było jechać „po ludzku”. Oby tylko znów, jak to w ostatnich latach bywało, nie rozpoczęli „wykopków” kawałek dalej…
Do Zembrzyc jechało się bez problemów- drogi zadziwiająco puste, więc można było jechać nieco „mniej przepisowo”
. Gorzej w samych Zembrzycach- niby jakiś objazd i niestety nieco się zagapiłem i pojechałem odrobinę trasy za daleko- w stronę Wadowic. Nie ma jednak tego złego, co by… i dzięki temu udało mi się zobaczyć na jakim etapie jest budowa zbiornika retencyjnego Świnna- Poręba na Skawie
. Na jakim? heh, kiepsko to na chwilę obecną wygląda.
Wróciwszy po chwili na poprawną trasę wkrótce ukazała się Sucha Beskidzka, a nieco później Maków Podhalański, który zaszokował mnie dość znacznie, gdyż co jak co, ale w takiej wielkości mieście nie spodziewałbym się korków; a jednak… Potem już Zawoja i rondo. Tak…Rondo. Budowla, która nieco mnie srogo zaskoczyła i spowodowała, że przejechałem skręt na Markowe i niemal dojechałem do Zubrzycy. Ehhh… Zero oznakowania, rondo dla zmylenia
. Okazało się, po tym jak zapytałem miejscowych, że „na rondzie w prawo” i tam znajduje się Zawoja Markowa
.
Samochód zaparkowany przed wejściem do BPN, gdzie oprócz parkingu trzeba było uiścić opłatę za samo wejście do Babiogórskiego Parku Narodowego.
Trasa delikatna… Do Schroniska na Markowych Szczawinach szło się ok 1h, no i po tej godzinie pozytywne zdziwienie- na prawdę ładnie wygląda nowe schronisko
.
Potem już zgodnie z moją tradycją- Perć Akademicka- Babia Góra i Come back
.
Szło się przyjemnie- niezła pogoda wystarczyła… Siostra dopełniła całokształtu i było pięknie
Nieco się chwaląc
… NIeco zdjęć z trasy jest tutaj.

Nie było się oczywiście nad czym zastanawiać- bilecik został zakupiony i jeśli nie nadejdzie Apokalipsa wcześniej, to się znajdę tego dnia w Warszawie. Trzeba będzie jedynie zaopatrzyć się w kilka dni wolnego, gdyż akurat tak się składa, że akurat koncercik ma miejsce w okolicach mych urodzin, więc na pewno będzie się działo.
