Archiwum

Archiwum kategorii: ‘muzyka’

Przystanek Woodstock 2009

16 sierpnia 2009

Wodstock 2009

Wodstock 2009

Już sporo czasu upłynęło od powrotu z Kostrzyna,  no ale  chroniczny brak czasu spowodował, że dopiero teraz mogę cokolwiek napisać.

Przyznać muszę, że byłem dopiero pierwszy raz na Woodstock. Jakoś tak do tej pory wychodziło, że zawsze coś stawało mi na drodze i nie było jak pojechać.  Tym razem było wszystko co trzeba- czas, kupa znajomych i ogromna ochota na wyjazd. No i pojechałem.

Dotarliśmy tam samochodami, więc nie było problemu z zapakowaniem rzeczy na wyjazd. Dojechaliśmy na miejsce dzień wcześniej- w czwartek, tak aby na pewno znaleźć odpowiednie miejsce „na obóz”. Było to o tyle istotne, że oprócz zaparkowania samochodów trzeba było mieć miejsce na namioty. Zważywszy na naszą liczebność niekoniecznie było to proste zadanie. Tak jak pisałem wcześniej, byliśmy na miejscu dzień wcześniej, ale i tak uderzyła mnie ilość ludzi, którzy już zdążyli się rozbić z namiotami. Ogrom ludzi robiący niesamowite wrażenie. Pogoda iście letnia- czyste błękitne niebo i upał dający się we znaki. Tym bardziej cieszyło zimne piwko w „wiosce piwnej„. Do wyboru był Lech i… Lech :) lany i w puszce- 3,30zł. W obliczu panującego przez cały Woodstock upału,  nie będę ukrywać że było to bardzo przyjemne miejsce :) .  Z racji ilości przebywających tam osób, znalezienie miejsca dla tylko „swojej ekipy” graniczyło z cudem. Dlatego nikogo nie dziwiło, to że po po prostu dosiadało się do innych ludzi i vice versa. Tym o to sposobem, udało się spotkać na prawdę sporo ciekawych ludzi, z którymi niejednokrotnie rozmawiało się całymi godzinami. Super sprawa. Podobnie było również i przy naszym „obozowisku”. Co jakiś czas ktoś musiał się napatoczyć i posiedzieć z nami. I tu nijak nie mogę nie wspomnieć o pewnych dwóch Holendrach, którzy dotarli na Woodstock na motocyklach. Dużo  można by pisać o ich przeżyciach, ale myślę że wystarczy napisać, że delikatnie im się miejscowości pomyliły i zbłądzili na Mazury :) . Trochę im się za daleko pojechało, a że nie ukrywali, iż podróż urozmaicali sobie niezbyt legalnymi w Polsce używkami, to chyba mieli prawo się pomylić :) .

Muzyka? Ano też była ;) . Kilka razy zawędrowałem pod samą scenę i trochę poświrowałem w tłumie ludzi, a  było do czego. Osobiście zawędrowałem pod scenę przede wszystkim dla: Jelonka, VooVoo, Clawfingera, Dżemu. Sporo muzyki słuchaliśmy spod namiotów, bo akurat byliśmy tak rozbici, że mieliśmy scenę wraz z telebimami naprzeciw siebie. Żałuję nieco, że jakoś tak wyszło, iż nie trafiłem ani raz pod małą scenę, na której była muzyka folkowa. No cóż, może następnym razem.

Nieco obawiałem się jak to będzie wyglądało pod względem bezpieczeństwa. Mieszanka ludzi wszelkiej maści, którzy dość znacznie między sobą się różnią, mogła rodzić spięcia i ekscesy. Do tego dochodzi kwestia tego, że co jak co, ale pijaństwa trochę było, a wiadomo że po alkoholu dość często ludzie mają tendencję do agresji. Zdziwiłem się ogromnie, bo nic złego nie zaobserwowałem. Byłem świadkiem dwóch sytuacji, w których doszło do jakiejś pyskówki i lekkiej szamotaniny, ale trwało to bardzo krótko i w samym zarodku zostało zdławione.  Po prostu inni ludzie wstali i uspokoili krewkich woodstockowiczów :) .

Dużo by pisać można  było jeszcze, ale i tak nie dałoby się tego wszystkiego opisać. Po prostu trzeba pojechać i samemu doświadczyć. Ja osobiście mam miłe wspomnienia i jak najbardziej pozytywne odczucia. Pozostaje mi czekać na kolejny Woodstock. Wiem, że zrobię wszystko żeby znów się tam pojawić. Atmosfera tej imprezy urzekła mnie dogłębnie :) .

muzyka , ,

T. Burton- Greengo

16 lutego 2009

Właśnie mija rok od momentu gdy zakupiłem gitarę akustyczną T. Burton Greengo. Muszę powiedzieć, że się miło zaskoczyłem wyrobem „ze stajni” Kisielewskiego. Dość tanie to wiosełko było (poniżej 400zł), a okazało się być na prawdę porządnym zakupem. Gryf, progi i klucze do tej pory są w porządku, a właściwie jak nowe. O gitarkę dbałem, co prawda nie stosowałem żadnych specyfików do czyszczenia, ale zwykłe wydawałoby się prozaiczne mycie łapek, trzymanie w odpowiednim miejscu itp. chyba się do tego przyczyniło. Reasumując- dobry zakup za jeszcze lepszą cenę :) .

Przez chwilę myślałem, że po zakupie elektryka akustyk pójdzie do lamusa, ale całkiem ciekawym doświadczeniem okazało się granie na aku tego, co przed chwilą próbowało się brzdąkać na elektryku.

P.S. Minął rok i nie powiem, abym umiał grać na gitarze ;) . Na pewno jest o wiele lepiej aniżeli na początku, ale to chyba jak z Linuksem- im więcej wiesz, tym więcej wiesz, że nie wiesz; przekładając na aspekt gitary- jak kiedyś coś było dla mnie czymś do czego dążyłem i wydawało się być super (ot pierdółkę zagrać), to teraz apetyt wzrósł i momentami człowiek się dołuje, bo wie ile jeszcze się trzeba uczyć.

Nic to!!! Grunt, że… nawet jak czasu brak i różne sprawy i rzeczy chodzą po głowie, to „zabawa z gitarą” daje  mi sporo przyjemności. Szkoda jedynie, że tak późno.

muzyka , ,

Acid Drinkers- 11.01.2009, Rynek w Krakowie

11 stycznia 2009

Myślałem już że nie uda mi się dotrwać do końca- zimno jak cholera.  Oddział Zamknięty był ok, R. Przemyk zaczęła bardzo smętnie- później się rozkręciła. Na szczęście dotrwałem i Acid Drinkers rozgrzali do czerowoności. Dziwnie było słuchać kawałków, które ostatnio słyszałem na ich ostatnim kocercie z Olassem… Zagrali w trójkę i słychać było, że było inaczej. Mimo wszystko dali radę i pomimo mroźnej aury zagrali ponad godzinę.

Dawno nie widziałem tylu bawiących się ludzi na płycie Rynku. Mimo tego, iż zapewne sporo było przypadkowych ludzi, atmosfera była świetna. Choć od jakiegoś czasu nie przepadam za bezpłatnymi „masówkami”, tym razem miło się zaskoczyłem. Oby więcej takich imprez. Może „wianki” się kiedyś zmienią na lepsze? Miło byłoby zobaczyć w końcu coś innego niż jakieś plastikowe sztuczne wytwory muzyczne lub „gwiazdy” pokroju Kayah, Maryli Rodowicz, Perfectu itp.

„Acid grać k* mać!” Szkoda tylko, że Olassa brak…

P.S. Jak się uda to teraz czas na SBB, a ciut później chyba znów TSA :) No chyba, że jeszcze coś się uda wypatrzeć ciekawego.

muzyka

Dream Theater- nowy album w 2009 :)

30 listopada 2008

Jak podaje metalunderground.com,Mike Portnoy zdążył się znudzić po zakończonej niedawno trasie koncertowej i nagrał partie perkusyjne na nowy album, który według zapowiedzi ma ukazać się w 2009r. Co ciekawe ponoć na początku 2009. Nie wiem jak on to robi. Pewnie to kwestia jego obsessive-compulsive disorder ;) . Wiem jedno. Już się doczekać nie mogę!

Tak skomentował Mike Portnoy powstający materiał: „Wyobraźcie sobie płytę Dream Theater, na której są rzeczy w stylu: ‘A Change Of Seasons,’ ‘Octavarium,’ ‘Learning To Live,’ ‘Pull Me Under’ oraz ‘The Glass Prison’… i wszystko na jednym albumie. Czujecie to? Kręci was to? Bo mnie jak cholera!”.

A tak w ogóle to chyba przeprowadzę się do Szwecji. Na pewno jest ku temu dobry powód.

muzyka

Acid Drinkers- 29.11.2008 Kraków

30 listopada 2008

Jest właśnie niemal 3Am, powiedzmy że kończę właśnie operację ACID DRINKERS ;) .  Z racji ogólnego zmęczenia organizmu napiszę bardzo pokrótce.

Support- beznadzieja, no chyba że ktoś lubi nudne monotonne walenie w gitarę celem wydobycia „muzyki metalowej”. Pod względem supportu jedynie pierwsza kapela (Freak), pomimo złego wrażenia które na mnie wywarła na początku, była w miarę OK. Natomiast drugi zespół- „None”, właściwie ich nazwa przekazuje moje odczucie.

Acid Drinkers? hehe ale było miło :]. Poskakało się tuż przed sceną, wypociło chyba hektolitry i na koniec koncertu zdarło się gardło chcąc wyprosić na Acidach kolejne granie, a w tej kwestii N.I.B. ;) . W tej kwestii pozdrawiam współtowarzyszy:]. Szkoda że nie było „mojej piosenki miłosnej” ;)

Krótkie podsumowanie. Kolejne pieniądze, które wraz z czasem wydysponowałem tak, iż nie stwierdzę abym cokolwiek w tej kwestii stracił :] Oby więcej

Pozostaje nabyć bilety na jakieś kolejne warte obejrzenia widowisko.

Po koncercie pozostało wspomnienie, tak jak niestety w przypadku „Olassa”… Dziś rano dowiedziałem się, że w nocy Aleksander Mendyk zmarł.

muzyka ,

Czekając… Acid Drinkers

28 listopada 2008

Poniekąd jest to wpis testowy ;) Chcę zobaczyć kiedy google to sobie odnajdzie.

Wpis testowy? OK, ale nie do końca. Zbliża się sobota. Mam nadzieję że znów się zaskoczę pozytywnie i po koncercie w lochness wrócę z usmiechem na twarzy. Tak było tydzień temu po koncercie TSA :) . „Dziadki” z TSA dali radę! Nie spodziewałem się takiego super koncertu- zaskoczyłem się pozytywnie. Oby po sobotnim koncercie Acid Drinkers było podobnie. W najgorszym wypadku wystarczy mi, abym nie ogłuchł :) .

muzyka ,

Chinese Democracy- AXL ubiegł CHRL

21 listopada 2008

Nastała „chińska demokracja”! haha

W sumie spodziewałem się czegoś gorszego po nowym albumie Guns N’ Roses, czegoś na poziomie właśnie tytułowej „chińskiej demokracji”, ale póki co, po tym co słyszałem nie jest aż tak źle. Sentyment do gunsów z czasów sprzed kilkunastu lat pozostał. Wiadomo, że obecny skład z „prawdziwymi gunsami” niewiele ma wspólnego, bo bez Slasha to niemal tak jak The Doors bez Morrisona, ale muszę przyznać że i tak jest nieźle. Jeszcze nie osłuchałem albumu, więc ten wpis jest jak najbardziej na świeżo. Zobaczymy jak długo będę w stanie to słuchać :) . Na pewno Use Your Illusion to to nie jest :) .

Sam aspekt albumu i jego nagrywania est dość specyficzny. Ponoć prace nad albumem trwały od… 1994 roku. Bagatela 14 lat :) . Według niektórych źródeł, całkowite koszty związane ze stworzeniem tego albumu sięgnęły niemal 13 milionów $. Ciekawe ile z tego poszło na całą „otoczkę” nagrywania- alkohol, prochy, kobiety? Znając wcześniejsze dokonania Axla w tej dziedzinie można stwierdzić, że zapewne nie mało :) .

Swoją drogą, to Chinese Democracy w kręgu mych znajomych i przyjaciół, stało się specyficzną tematyką, źródłem  powstania nowych zwrotów z jednoznacznym wydźwiękiem. Coś w stylu: „-słyszałeś że Gunsi wydają nowy album? -hahah”, albo coś w deseń: „wiesz kiedy ma wyjść nowy album Gunsów? -ma wyjść gdy nastanie „chińska demokracja” :) .

Zobaczymy jak osłucham kilkakrotnie (co najmniej) ten album, wtedy będę mógł ocenić co warte jest to „chińskie dzieło”. Hehe.. Tak mi się nasunęło.. Na pewno taniej Axlowi wyszłoby robienie tej „chińskiej demokracji” w… Chinach. Zrobiłoby się nie jeden album a z 20 lub więcej za te 13 milionów$  :D .

muzyka , , ,

Paul Gilbert- 7.10 2008 Warszawa

8 października 2008

No i już po koncercie… Na takie chwile warto czekać. Paul Gilbert nie zawiódł oczekiwań, a nawet było jeszcze lepiej niż się spodziewałem. Obawiałem się, że niemal cały set będzie związany z nowym albumem, ale tu się pozytywnie zaskoczyłem. Było pod tym względem bardzo rozsądnie dobrane- trochę nowego albumu, kilka utworów RacerX, no i… Hendrix i jego Red House :) . Wyśmienite wykonanie. Miłym akcentem koncertu była Emi- żona Paula, która grała z dobrym efektem na klawiszach. To co Paul wyprawiał, to każdy kto zdążył się już z nim zapoznać, może sobie wyobrazić. Momentami same otwierały się usta z zachwytu, a na twarzy cały czas gościł uśmiech od ucha do ucha. Więcej nie ma sensu, abym pisał. Kto był wie o co chodzi. Kto nie był niech żałuje, a żaden opis i tak nie odda nawet w małej części tego jak było ;)

Bardzo zawiodłem się na frekwencji fanów. Jakież było nasze zdziwienie, gdy dotarlismy na miejsce (Progresja) i okazało się, że oprócz nas i jednej osoby nikogo jeszcze nie ma. Byliśmy chyba nie więcej niż 30-40 min do otwarcia wejścia. Dokładnie nie pamiętam tego przedziału czasowego. O tym że coś dziwnego będzie z frekwencją mieliśmy już pewność w momencie wydawania biletów- lista była bardzo cienka. Nie mój problem, że kogoś nie było. Ja byłem i nie żałuję, tego że miałem Paula praktycznie na wyciągnięcie ręki. Szkoda tylko, że taka sytuacja pokazuje jak mało popularny w Polsce jest Paul Gilbert. Mam nadzieję, że fakt małej publiki nie spowoduje tego, że Gilbert już do Polski nie zawita. Z ogromną radością znalazłbym się ponownie na jego koncercie. Tylko niech to nie będzie Warszawa następnym razem ;) .

muzyka , ,

Paul Gilbert, Pendragon- Październik 2008

14 lipca 2008

Nie lubię października, ale w tym roku zapowiada się on niezwykle ciekawie. Najpierw 7 października w Warszawie na koncercie w Progresji zaprezentuje się Paul Gilbert, później 11 października do Krakowa przybędzie Pendragon. Oj będzie się działo. Na koncert Paula Gilberta bilet już został kupiony, więc tylko jakiś kataklizm przeszkodzić mi może w udaniu się do Warszawy. Co do krakowskiego koncertu Pendragona, to biletu jeszcze nie mam, ale założenie mam takie, że iść trzeba, zatem kwestia czasu i bilet będzie :) .

[youtube=http://www.youtube.com/v/W0klPh_VPN0&hl=en&fs=1]

muzyka , , ,

Wiosełko :)

7 marca 2008

Postanowiłem zrobić krok (po raz kolejny) ku spełnieniu pewnych marzeń :) .

W końcu stałem się posiadaczem swej własnej gitary akustycznej. Mam nadzieję, że nie braknie mi czasu i samozapału, do realizacji swych postanowień- chciałbym nauczyć się grać. To że nie zostanę drugim Petruccim to wiem, ale bardziej chodzi o to, aby czerpać z tego przyjemność i co istotne nie spędzać całego swego wolnego czasu przed komputerem :) . Mam nadzieję, że coś z tego będzie.

Sama gitara nie jest jakąś rewelacją pod względem marki, ale jak za tę cenę, to jestem bardzo zadowolony. Póki co mam ją kilka dni, więc za wcześnie na oceny, ale jak do tej pory na prawdę wielki plus. Ładnie wykonana, dobrze brzmi, bardzo dobra cena.
T. Burton Greengo
T. Burton

Przy okazji dokonywania zakupu, poznałem bardzo specyficznego sprzedawcę. Okazało się, że to ta sama osoba, o której mój kumpel mówił: „Piotrek gaduła”. Gość jak zacznie mówić, to skończyć nie może :) . Wszystko w porządku, bo to co mówi jest warto wysłuchać- na prawdę czuć że się zna na tym o czym mówi, a co istotne można odnieść wrażenie że musi to kochać- świetny sprzedawca.

muzyka , , ,