muzyka
Kostrzyn nad Odrą- Przystanek Woodstock 2010
by Paweł Domoradzki on sie.16, 2010, under muzyka
„A byli, byli… i na Łódstoki byli”
Raz w roku chyba dobrze jest wybrać się gdzieś, gdzie można odciąć się całkowicie od codziennej rzeczywistości i chwilę od niej „odpocząć”… Na Woodstocku jest to możliwe
.
Sporo minusów, sporo mankamentów związanych z „biwakowaniem” w tymże miejscu, ale klimat miejsca oraz ludzi momentami potrafi urzec i spowodować że chce się tam wrócić. Może i w przyszłym roku wrócę? Może… Przyznać muszę, przede wszystkim przed samym sobą, że chyba się starzeję :>. Kto wie czy w przyszłym roku, jeśli bym jechał, to nie skorzystałbym z oferty „TOI CAMP”. Zobaczymy za rok
.
Muzycznie, niestety tegoroczny Woodstock jak dla mnie był o wiele gorszy niż we wcześniejszych latach. Na palcach jednej dłoni mógłbym policzyć to co mi się na prawdę podobało
. Oby było lepiej za rok.
Odrobina zdjęć tutaj.
16.06.2010- Sonisphere Festival, Warszawa- relacja
by Paweł Domoradzki on cze.22, 2010, under muzyka
Wyjazd udany, ale… ;D
Było nieźle… Z perspektywy czasu tylko taka ocena jest adekwatna do wydarzenia. Wszystko sprowadza się do tego, że Polska z tego co widziałem na stronie Sonisphere, miała najbardziej ubogi koncert pod względem ilości grających zespołów. Żal… Gdzieś indziej kilka razy więcej kapel, impreza dwudniowa za tę samą opłatę… Alice in Chains, Rammstein i sporo innych uznanych osobistości muzycznej sceny. Niestety nie u nas. Okazuje się, że i Mastodon w ostatniej chwili wypada i robi się jeszcze mniejszy poczet zespołów grających w Warszawie. Pluję sobie brodę, bo lepiej byłoby kupić bilet na koncert w Czechach. Przy najbliższej podobnej imprezie nieco dłużej się zastanowię.
Sam koncert nie był zły, poza tym że wszystkie zespoły oprócz Metallicy grały zdecydowanie za krótko. Żal mi było przede wszystkim Megadeth i Slayera, gdyż co jak co, ale choćby pod względem szacunku dla nich powinni zagrać min. 2 razy dłużej. Niestety tylko Metallica jako gwiazda trasy otrzymała tyle czasu ile wypada.
Bemowo. Pierwszy raz byłem na terenie lotniska w Bemowie, w trakcie tego typu wydarzeń, więc nie jestem w stanie porównać tego wydarzenia do innych pod względem organizacji. Moim zdaniem nie było źle. Jak na taką „masówkę” nie mam się za bardzo do czego przyczepić- było co zjeść i się napić, nie było problemów z toaletą, nie było źle. No poza… Największym mankamentem organizacyjnym były telebimy, które w pewnym momencie odmówiły posłuszeństwa uniemożliwiając tym samym większości zobaczenie grających.
Nie będę się za bardzo rozpisywać na temat tego wyjazdu. Cała „otoczka koncertowa” była wyśmienita, ekipa jadąca w BUSie dała radę
. Natomiast jeśli chodzi o sferę muzyczną, to tak jak wcześniej napisałem- żałuję, że nie pojechałem gdzieś indziej.
P.S. Powyższe co pisałem daje zapewne odczucia, iż nie warto było… Napiszę tak: mogło być lepiej, mogło być w innym miejscu, ale Metallicę zobaczyć na żywo zawsze warto. Panowie w dalszym ciągu świetnie wypadają na żywo
.
16.06.2010- Sonisphere Festival, Warszawa
by Paweł Domoradzki on cze.16, 2010, under muzyka
Leave a Comment :koncert, metallica, Sonisphere festival, warszawa more...Rock Metal Fest 2010- Kraków Studio
by Paweł Domoradzki on mar.21, 2010, under muzyka
Od jakiegoś czasu zrobiło się bardzo muzycznie w Krakowie, między innymi za sprawą festiwalu Rock Metal Fest, który po raz kolejny odbył się w krakowskim Klubie Studio. Mając doświadczenie z zeszłego roku wiedziałem czego się spodziewać, więc bez chwili namysłu zakupiłem bilet, który grzecznie leżąc w szufladzie czekał na 20 marca 2010, aby w pełni zostać wykorzystanym.
Nieco obawiałem się o swoją kondycję, na jakby nie patrzeć swego rodzaju „maratonie muzycznym”, który rozpoczynając się o 15:00 miał potrwać co najmniej do ~2AM. O dziwo dałem radę i wraz z innymi „wytrwałymi” byłem do samego końca. Nie ma co ukrywać, że do finałowego występu KATa dotrwała jedynie część tych, którzy byli jeszcze na Acid Drinkers- ot zmęczenie niektórych było silniejsze aniżeli chęć usłyszenia i zobaczenia Kata :>.
Jak w kwestii muzyki? Poziom na pewno nie był wyrównany- niektórzy znacznie odstawali poziomem umiejętności gry, posiadanego sprzętu, ale całość oceny jak najbardziej na plus.
Panowie z Acid Drinkers jak zwykle dali popis swych możliwości technicznych gry oraz tego że… hmm ogólnie mają jaja i wiedzą jak dać czadu. Wisienką na torcie był cover Metalllicy- Whiplash. Jak dla mnie rewelacja. Mam nadzieję, że 16 czerwca będę miał okazję usłyszeć ten utwór w wykonaniu Metallicy na żywo- wtedy porównam
.
Kolejna pochwała będzie dla Romana i KATa. Na prawdę chylę czoła i z uznaniem będę się wypowiadał na ich temat. Jak swego czasu nie przepadałem za Romkiem, przede wszystkim ze względu na teksty, które umówmy się momentami porażały swą „treścią”, to teraz uważam że jest to czołówka obecnie grających kapel metalowych w Polsce. Zdanie moje ukształtowane zostało niemal w 100% poprzez sferę muzyczną/instrumentalną- muzycy którzy współpracują z Romanem to prawdziwa ekstraklasa. Szczególnie mam tu na myśli Krzysztofa („Pistolet”), którego gra na gitarze nie może się nie podobać, ot piękne solóweczki. No tak, ciężko nie wspomnieć o „tańcach” Romana
. Powiedzmy, że jest to jakiś smaczek KATa, który zlepia się w całość zespołu- ot ma to swój urok.
Czas na trzecie miejsce. Moim zdaniem niedoceniony we właściwy sposób- Jelonek. Uważam że pora o której zaczął grać, czyli godzina
ok. 16:15 była nieco krzywdząca, bo po raz kolejny stwierdzam, że Jelonek to absolutna czołówka wśród tych, którzy potrafią zabawić tłum, nie tylko swą muzyką, ale przede wszystkim swym podejściem do ludzi. Oj działo się podczas jego występu pod sceną :>.
Dalej… Turbo. Bardziej kwestia sentymentu. „Dorosłe dzieci”- potrafią ruszyć niemal każdym, no ale całokształt? Nie powalili mnie na kolana, ale było dobrze.
Czas na Złe Psy z Nowakiem na czele. Spotkałem się z opiniami, że Nowak niech lepiej dalej gra i… gra, bo śpiewanie jakoś nie jest jego mocną stroną. Fakt, nie jest to jego talent numer jeden, ani dwa ani trzeci i… itd. ale też z drugiej strony nie ma tragedii. Duży plus za dość ciekawy cover T. Nalepy- „Oni zaraz przyjdą tu”. Ciekawie się tego słuchało. Warto wspomnieć jeszcze o tym, że pod względem sprzętu który Nowak miał ustawiony na scenie, to wielu w Polsce może z zazdrością sobie o nim marzyć. Potem już z górki- Frontside i reszta. Wiem że to niesprawiedliwe z mej strony, aby oceniać coś co, albo traktuje się z pewnym uprzedzeniem, albo najzwyczajniej w świecie słucha się jedynie z okolic „baru” pijąc coś co przypomina piwo. No niestety- frontside już dawno mi się znudził do tego stopnia, że gdy inni niemal piszczą na ich widok, ja muszę uciekać byle dalej
. Pozostałe zespoły zostały poświęcone dla celów towarzyskich, dlatego nie opiniuję :>.
Co tu dużo mówić? Jeśli ktoś lubi taką muzykę, to nie pozostawało w sferze dyskusji i zastanawiania się. czy się tu zjawić. Trzeba było być i przeżyć. Dawno się tak nie wyszalałem. Chyba ostatni raz w taki sposób szalałem na Woodstock w lecie :]. Chociaż nie… Tym razem chyba było więcej skumulowanego w krótkim czasie szaleństwa pod sceną :> . Zabawa wyśmienita, ale też co muszę przyznać okupiona ciężko :>. Rano czułem się jakbym wypadł z maszynki do mięsa- stłuczony łuk brwiowy, sporo siniaków, żebra też jakby przeliczone kilkukrotnie no i co najgorsze… Niestety wszystko powyższe przejdzie i się zagoi, ale moje „prawie” nowe glany” noszą znaczne ślady użycia”
. Warto było!!!
Pozostaje teraz czekać na jakiś kolejny koncert, chociaż nieco obawiam się o swój wolny czas, czy mi go wystarczy na jakieś kolejne „ekscesy”. Zobaczymy. Na pewno przed Sonisphere musi się coś dziać :>
La Peneratica Svavolya 2010 Tour – Witchking i Titus’ Tommy Gunn
by Paweł Domoradzki on mar.10, 2010, under muzyka
Jak łatwo zauważyć, od jakiegoś czasu królują tematy zgoła inne niż związane z Linuksem itp. Wynika to z faktu takiego, że faktycznie niemal każdy weekend, który mam wolny wykorzystuję na wzięcie udziału w jakimś koncercie. Powiedzmy, że w tej sferze zaczęła się wiosna i pod względem ilości koncertów zakwitło (szkoda że aura jeszcze tego nie wykazuje).
Po drodze zapewne coś się u mnie w materii koncertów wydarzyło, ale… nie pamiętam co
. Wiem, że w ostatni weekend skuszony znanym przeze mnie majestatem Titusa (patrz Acid Drinkers), stwierdziłem że zawitam na koncercie, na którym miał zagrać w ramach swego nowego „solowego” projektu o nazwie „Titus’ Tommy Gunn”. Jednocześnie nęciło mnie jeszcze jedno- support w postaci Witchking, ot jednej z wielu krakowskich kapel metalowych. Może i jedna z wielu, ale co najważniejsze jedna z wielu z tych, które prezentują wysoki poziom pod wieloma względami.
Co tu dużo mówić czy też pisać. Koncert pod względem muzycznym wypadł bardzo dobrze, no może tylko publiki było za mało… Szkoda że tak krótko, a tak to rewelacja. Mam kolejną kapelę z KRK na którą muszę polować, aby zobaczyć na żywo, bo warto. Titus? Poziom wysoki, ale jakoś wierzę że będzie jeszcze lepiej- czekam
.
Mała krzta tego co było jest pokazana na YT u „wujkadruta”:
http://www.youtube.com/user/wujekdrut#g/c/99AB1CB3A98311E0
Wszystko pięknie… tylko szkoda, że ten bass tak bardzo przeszkadzał
. Oczywiście, że nie bass Titusa- jeno nagrania :>.

