Archiwum

Archiwum kategorii: ‘muzyka’

La Peneratica Svavolya 2010 Tour – Witchking i Titus’ Tommy Gunn

10 marca 2010

Jak łatwo zauważyć, od jakiegoś czasu królują tematy zgoła inne niż związane z Linuksem itp.  Wynika to z faktu takiego, że faktycznie niemal każdy weekend, który mam wolny wykorzystuję na wzięcie udziału w jakimś koncercie. Powiedzmy, że w tej sferze zaczęła się wiosna i pod względem ilości koncertów zakwitło (szkoda że aura jeszcze tego nie wykazuje).

Po drodze zapewne coś się u mnie w materii koncertów wydarzyło, ale… nie pamiętam co :) . Wiem, że w ostatni weekend skuszony znanym przeze mnie majestatem Titusa (patrz Acid Drinkers), stwierdziłem że zawitam na koncercie, na którym miał zagrać w ramach swego nowego “solowego” projektu o nazwie “Titus’ Tommy Gunn”. Jednocześnie nęciło mnie jeszcze jedno- support w postaci Witchking, ot jednej z wielu krakowskich kapel metalowych. Może i jedna  z wielu, ale co najważniejsze jedna z wielu z tych, które prezentują wysoki poziom pod wieloma względami.

Co tu dużo mówić czy też pisać. Koncert pod względem muzycznym wypadł bardzo dobrze, no może tylko publiki było za mało… Szkoda że tak krótko, a tak to rewelacja. Mam kolejną kapelę z KRK na którą muszę polować, aby zobaczyć na żywo, bo warto. Titus? Poziom wysoki, ale jakoś wierzę że będzie jeszcze lepiej- czekam :) .

Mała krzta tego co było jest pokazana na YT u “wujkadruta”:

http://www.youtube.com/user/wujekdrut#g/c/99AB1CB3A98311E0

Wszystko pięknie… tylko szkoda, że ten bass tak bardzo przeszkadzał :) . Oczywiście, że nie bass Titusa- jeno nagrania :>.

muzyka , ,

Frontside, Virgin Snatch i Totem w Loch Ness- 12.12.2009 Kraków

16 grudnia 2009
Kolejny koncert pozostał jedynie wspomnieniem, co najważniejsze na pewno miłym. 
Loch Ness 12.12.2009 Kraków: Frontside, Virgin Snatch i Totem w Loch Ness.

virgin snatch, totem, frontside
virgin snatch, totem, frontside

Minęło już co prawda kilka dni, ale wcześniej nie było czasu nawet na krótką wzmiankę na ten temat. Korzystając teraz z odrobiny wolnego czasu postanowiłem, że nie pozostawię tego wydarzenia bez mojego komentarza.

Przyznaję, że do samego końca wahałem się czy iść na koncert w sobotni wieczór, czy poświęcić czas wolny na kapele, które oprócz Frontside po prostu kojarzę, ale nic więcej. Stwierdziłem, że jak za tak małą cenę (25zł), to co by nie zagrali, to i tak miło będzie posłuchać muzyki “na żywca”.  Kupiłem jeden z ostatnich biletów “kolekcjonerskich”, które były jeszcze dostępne w przedsprzedaży i jednak udałem się w zimny sobotni wieczór do klubu Loch Ness. Dość że cholernie wymarzłem czekając na znajomych, to później okazało się, że nowa moda zapanowała i otwarta była jedna szatnia… od strony “podwórza” czyli na zewnątrz budynku. Szlag mnie trafić chciał, gdy stałem w kolejce, aby oddać swoje ubrania a potem szedłem kawałek mając sam t-shirt do środka budynku. No nic to- jak dla mnie jeszcze w miarę znośnie było, bo nie raz robiło się podobne rzeczy, ale inni mogli oprócz miłego wspomnienia nabyć po koncercie katar i przeziębienie. No ale co się nie robi dla dobrej muzyki. No i tym o to sposobem przejdę do meritum. Koncert, muzyka, atmosfera, subiektywne odczucia…

Zaczęło się od Totem. Jakiś czas temu udało mi się stać posiadaczem ich muzyki w postaci mp3, ale szczerze powiedziawszy średnio przypadli mi do gustu. Po koncercie okazało się, że już kiedyś miałem okazję ich już zobaczyć i usłyszeć na żywo w KRK- na ROCK METAL FEST bodajże w marcu lub kwietniu 2009.
Pierwsze wrażenie? Wchodzę, słucham i patrzę. Oczom mym ukazała się niewiasta z dreadami na głowie, do uszu mych dobiegał mocny dźwięk jej głosu. Pierwsza myśl to, że dziewczyna ma playback- nie możliwe że to ona. Za mocny głos  :]. P

Zespół zagrał na prawdę świetnie, a wokalistka ogromnie mi się spodobała. Jej sposób śpiewania, poruszania się na “scenie” wskazywał na to, że dziewczyna czuje muzykę którą słyszy i jej się podoba :) . Dawała czadu. Najlepsze było to, że jej emocje widać było, że udzielają się również i publice zgromadzonej w klubie. Świetna zabawa, oby więcej. Trzymam kciuki za zespół, aby został wydany jakiś kolejny album, bo na prawdę czuć że siła w nim drzemie :)

Po Totem na scenie pojawił się zespół Virgin Snatch. O nich wiedziałem juz o wiele więcej wcześniej i… szczerze powiedziawszy nie za bardzo mi się podobało ich granie. Jednakże koncert i możliwość zobaczenia i usłyszenia ich na żywo zweryfikował moją ocenę. Panowie dają czadu! Muzycznie wymiatają i tylko żałować pozostaje, że nie są znani szerszemu gronu ludzi. Jak będzie okazja to na pewno pójdę na koncert ponownie.

No i na koniec… Frontside. Hmmm, mam dwuznaczne odczucia. Z jednej strony Panowie na prawdę fajnie grają i na koncercie też tak było, dali czadu i świetnie się bawiłem, ale… właśnie- ale? Sam nie wiem, chyba po prostu już ich kilka razy w ostatnim czasie widziałem i nie zadziwili mnie niczym nowym. Ot zagrali kolejny dobry koncert, na którym znów słyszałem niemal tak samo zagrane i niemal te same utwory. Może przesadzam, ale zabrakło mi pewnego novum.

Jeszcze jedna kwestia. Loch Ness. Już nie wiem ile razy i od kiedy słyszałem informacje, że mają zamiar zburzyć ten budynek, a on jak stał tak stoi- mało tego, co raz to nowe koncerty są w nim planowane. Przyznaję- mam sentyment do tego miejsca, ale szlag mnie co raz bardziej trafia, bo jest to kiepskie miejsce na koncerty. Zawsze o wiele więcej ludzi niż miejsca, o szatniach wspomniałem… To jeszcze można przeżyć, ale cholera jasna- scena jest mniejsza niż na jakimś wiejskim festynie :| . Niech no to zrównają z ziemią i niech koncerty będą w Studio lub Rotundzie, a najlepiej… niech się wezmą za budowę nowej hali Wisły. Amen! :)

muzyka , , , , ,

Koncerty, koncerty… Sonisphere Festival w Polsce!!!

10 grudnia 2009

Sporo czasu upłynęło od ostatniego wpisu, ale też i sporo się działo. Po drodze był KAT, Samael i Pradise Lost- każdy z koncertów i każdy zespół nie zawiódł mnie. Tym bardziej wygłodniale patrzę na jakieś kolejne koncerty, aby coś “upolować” i się znowu na coś ciekawego wybrać.

Najbliższy będzie koncert Frontside, Virgin Snatch i  Totem w krakowskim Studio. Do końca wahałem się czy iść, czy jednak ten weekend odpocząć. Stwierdziłem, że odpoczywać to ja będę później, a póki mogę, to koncert jest ważniejszy :) .

http://www.lastfm.pl/event/1217527+Frontside+-+Virgin+Snatch+-+Totem

Później chyba będzie długo nic, aż do The Gathering. Potem? heh, kto to wie. Wiem jedno… Dzisiaj poszła w świat informacja, że Sonisphere Festival odbędzie się również w Polsce. Bilecik na pewno zakupię- innej możliwości nie ma :]. Metallica, Slayer, Anthrax, Mastodon i Behemoth  na jednej scenie??? :] Miodzio!

http://pl.sonispherefestivals.com/

Metallica, Slayer, Anthrax oraz Mastodon

muzyka , , ,

Koncerty, koncerty… KAT, Paradise Lost, Samael :)

15 listopada 2009

Nie wiem jak ja nadrobię czas, który będę musiał wydysponować, aby na najbliższe koncerty iść, ale wiem jedno- będzie warto się pomęczyć.

28.11.2009- koncert KAT, oj będzie przyjemnie :) . Jak ich nie lubiłem swego czasu, gdy miałem możliwość jedynie opiniować po samych nagraniach albumowych,  to teraz po tym co miałem okazję widzieć na żywo na koncertach, ani chwili się nie wahałem czy kupić bilet :) . Bilety swoją drogą za grosze, więc nic tylko iść :>.

Potem, kilka dni po koncercie KAT, czeka mnie kolejne głośne spędzenie wieczoru- Paradise Lost i Samael. Bardziej na ten koncert wybieram się z myślą o Samelu niż o PL, przyznaję ;) . Zobaczymy co to będzie :)

muzyka , , ,

20 Absolutely Wired Years Tour- Acid Drinkers w LochNess

21 października 2009

Szybkimi krokami nadciąga kolejny koncert, na którym po prostu muszę być- i będę :) .
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy miałem okazję i przyjemność kilkukrotnego bycia na ich koncercie i w związku z tym bez zbędnego zastanawiania się zakupiłem bilet na najbliższy koncert Acidów w KRK. Smaczku wydarzeniu dodaje fakt, iż jest to 20-sto lecie istnienia zespołu, w związku z czym na koncercie będzie można zobaczyć byłych członków zespołu: Litzę i Perłę. Litzę miałem okazję zobaczyć i usłyszeć stosunkowo niedawno na koncercie KNŻ. Mogę stwierdzić, że gość jest w formie i zapewne da z całą resztą Kwasożłopów niezłego czadu :)

No nic- jeszcze kilka dni i będzie miło :) A potem- kilka dni i Hunter :]. Muszę przyznać, że koncertów do końca tego roku jest dość sporo, aż obawiam się  o swój wolny czas i kiesę :P .

Jest jeszcze jedno… Niewiele mniej niż rok temu byłem na jego ostatnim koncercie…:
http://www.youtube.com/watch?v=ngfGsn14QD0&fmt=18

muzyka , , , , ,

Progressive Nation- Bydgoszcz 2009

4 października 2009

Minęło już kilka dni odkąd powróciłem z Bydgoszczy, do którego udałem się na koncert w ramach Progressive Nation. Motywem przewodnim wyjazdu był dla mnie oczywiście występ Dream Theater. Oprócz DT mieli zagrać również panowie z Opeth oraz dwie nie znane mi wcześniej kapele: Bigelf oraz Unexpected. Bilecik z premedytacją zakupiłem na miejsce siedzące, aby móc w pełni rozkoszować się oprócz samej muzyki również i tym co można zobaczyć na scenie. Bilet zakupiłem sporo wcześniej, aby wykluczyć ewentualne problemy z późniejszym zakupem.
Przyznaję, że miejsce zorganizowania koncertu nieco przyprawiało mnie o grymas na twarzy, gdyż wizja podróży do Bydgoszczy i z powrotem wiązała się z min. 9h jazdy w jedną stronę. Powrót miał okazać się sporo dłuższy, gdyż niestety bezpośrednie połączenie było dopiero nad samym ranem. W związku z tym konieczna okazała się przesiadka we Wrocławiu i dalej jazda do Krakowa. Łącznie powrót zajął ok. 12h J. Sama podróż odbywała się jak za starych czasów. Pociąg był do cna zapchany i miejsca na to, aby usiąść nie było praktycznie nigdzie- nawet okolice toalety były okupowane przez podróżników. Pomimo tego, że znaczną część trasy przebyłem siedząc/ stojąc między przedziałem, to i tak przyznaję, że podróż była przyjemna- ot bardzo wesoły wagon się przydarzył.

Co do samego koncertu, to nie bez powodu wybrana została Bydgoszcz. Hala Łuczniczki, gdzie odbywał się koncert jest obiektem, który stosunkowo niedawno został oddany do użytku. Z zewnątrz i w środku sprawiał naprawdę przyjemne wrażenie. Szkoda, że tak mało tego typu miejsc jest w Polsce, ale to już inna kwestia. Jeśli chodzi o aspekt miejsca w kontekście akustyki, to moje subiektywne odczucia są pozytywne- nie było źle. Nie jestem jakimś audiofilem, też nie mogę powiedzieć, że byłem na wielu koncertach, więc na pewno znajdą się tacy, którzy mają odmienne zdanie.

Muzyka? Miałem obawy co do dwóch pierwszych zespołów, że nie zdołają zagrać na tyle dobrze i ciekawie, aby nie myśleć tylko o jednym- „skończę ludzie, bo czekam na Opeth i Dream Theater”. J Na szczęście zostałem pozytywnie zaskoczony i występ Unexpected oraz Bigelf uznaję za udany. O wiele bardziej podobał mi się jednak Bigelf. Ciekawe spectrum muzyki. Granie dość mocno jak dla mnie zaakcentowane było motywami związanym z Deep Purple. Ciekawe połączenie stylów. Dodatkowym smaczkiem było to, że w trakcie występu na jeden utwór za perkusją zasiadł Mike Portnoy. Mały przedsmak tego co miało nastąpić później.
Opeth… Nie słucham tego zespołu na co dzień zbyt często, ale repertuar jednak znam, więc wiedziałem czego się spodziewać. W tym wypadku również nie zawiodłem się występem. No może jedynie tym, że panowie sprawiali wrażenie jakby się bardzo spieszyli. Nie było żadnego bisu, nieco zbyt krótki występ jak dla mnie.
Gwiazda wieczoru zagrała już o wiele dłużej, chociaż i tak wolałbym aby trwało to dłużej. Panowie w dobrej formie, nawet La Brie nie złościł J. Co tu dużo pisać? Ktoś kto widział DT na koncercie, albo chociaż video z jakiegoś koncertu wie do czego zdolni są muzycy tego zespołu. Tym razem również nie było inaczej- klasa sama dla siebie. Zwrócić musze uwagę na jednego z muzyków- Jordana. Z Rudesem jest jak z winem- im starszy tym lepszy. Widać, że daleko mu do tego, aby się wypalić i nudzić. Znów nowe instrumenty, co raz to więcej eksperymentów i rozwiązań muzycznych, które dodają jeszcze więcej uroku utworom DT.

Dużo by pisać jeszcze na temat samego koncertu, ale i tak okaże się to zbyteczne i nieadekwatne do własnych odczuć. Standardowo- kto nie był ten dupa i niech żałuje ;) .

muzyka , , ,

Przystanek Woodstock 2009

16 sierpnia 2009

Wodstock 2009

Wodstock 2009

Już sporo czasu upłynęło od powrotu z Kostrzyna,  no ale  chroniczny brak czasu spowodował, że dopiero teraz mogę cokolwiek napisać.

Przyznać muszę, że byłem dopiero pierwszy raz na Woodstock. Jakoś tak do tej pory wychodziło, że zawsze coś stawało mi na drodze i nie było jak pojechać.  Tym razem było wszystko co trzeba- czas, kupa znajomych i ogromna ochota na wyjazd. No i pojechałem.

Dotarliśmy tam samochodami, więc nie było problemu z zapakowaniem rzeczy na wyjazd. Dojechaliśmy na miejsce dzień wcześniej- w czwartek, tak aby na pewno znaleźć odpowiednie miejsce “na obóz”. Było to o tyle istotne, że oprócz zaparkowania samochodów trzeba było mieć miejsce na namioty. Zważywszy na naszą liczebność niekoniecznie było to proste zadanie. Tak jak pisałem wcześniej, byliśmy na miejscu dzień wcześniej, ale i tak uderzyła mnie ilość ludzi, którzy już zdążyli się rozbić z namiotami. Ogrom ludzi robiący niesamowite wrażenie. Pogoda iście letnia- czyste błękitne niebo i upał dający się we znaki. Tym bardziej cieszyło zimne piwko w “wiosce piwnej“. Do wyboru był Lech i… Lech :) lany i w puszce- 3,30zł. W obliczu panującego przez cały Woodstock upału,  nie będę ukrywać że było to bardzo przyjemne miejsce :) .  Z racji ilości przebywających tam osób, znalezienie miejsca dla tylko “swojej ekipy” graniczyło z cudem. Dlatego nikogo nie dziwiło, to że po po prostu dosiadało się do innych ludzi i vice versa. Tym o to sposobem, udało się spotkać na prawdę sporo ciekawych ludzi, z którymi niejednokrotnie rozmawiało się całymi godzinami. Super sprawa. Podobnie było również i przy naszym “obozowisku”. Co jakiś czas ktoś musiał się napatoczyć i posiedzieć z nami. I tu nijak nie mogę nie wspomnieć o pewnych dwóch Holendrach, którzy dotarli na Woodstock na motocyklach. Dużo  można by pisać o ich przeżyciach, ale myślę że wystarczy napisać, że delikatnie im się miejscowości pomyliły i zbłądzili na Mazury :) . Trochę im się za daleko pojechało, a że nie ukrywali, iż podróż urozmaicali sobie niezbyt legalnymi w Polsce używkami, to chyba mieli prawo się pomylić :) .

Muzyka? Ano też była ;) . Kilka razy zawędrowałem pod samą scenę i trochę poświrowałem w tłumie ludzi, a  było do czego. Osobiście zawędrowałem pod scenę przede wszystkim dla: Jelonka, VooVoo, Clawfingera, Dżemu. Sporo muzyki słuchaliśmy spod namiotów, bo akurat byliśmy tak rozbici, że mieliśmy scenę wraz z telebimami naprzeciw siebie. Żałuję nieco, że jakoś tak wyszło, iż nie trafiłem ani raz pod małą scenę, na której była muzyka folkowa. No cóż, może następnym razem.

Nieco obawiałem się jak to będzie wyglądało pod względem bezpieczeństwa. Mieszanka ludzi wszelkiej maści, którzy dość znacznie między sobą się różnią, mogła rodzić spięcia i ekscesy. Do tego dochodzi kwestia tego, że co jak co, ale pijaństwa trochę było, a wiadomo że po alkoholu dość często ludzie mają tendencję do agresji. Zdziwiłem się ogromnie, bo nic złego nie zaobserwowałem. Byłem świadkiem dwóch sytuacji, w których doszło do jakiejś pyskówki i lekkiej szamotaniny, ale trwało to bardzo krótko i w samym zarodku zostało zdławione.  Po prostu inni ludzie wstali i uspokoili krewkich woodstockowiczów :) .

Dużo by pisać można  było jeszcze, ale i tak nie dałoby się tego wszystkiego opisać. Po prostu trzeba pojechać i samemu doświadczyć. Ja osobiście mam miłe wspomnienia i jak najbardziej pozytywne odczucia. Pozostaje mi czekać na kolejny Woodstock. Wiem, że zrobię wszystko żeby znów się tam pojawić. Atmosfera tej imprezy urzekła mnie dogłębnie :) .

muzyka , ,

T. Burton- Greengo

16 lutego 2009

Właśnie mija rok od momentu gdy zakupiłem gitarę akustyczną T. Burton Greengo. Muszę powiedzieć, że się miło zaskoczyłem wyrobem “ze stajni” Kisielewskiego. Dość tanie to wiosełko było (poniżej 400zł), a okazało się być na prawdę porządnym zakupem. Gryf, progi i klucze do tej pory są w porządku, a właściwie jak nowe. O gitarkę dbałem, co prawda nie stosowałem żadnych specyfików do czyszczenia, ale zwykłe wydawałoby się prozaiczne mycie łapek, trzymanie w odpowiednim miejscu itp. chyba się do tego przyczyniło. Reasumując- dobry zakup za jeszcze lepszą cenę :) .

Przez chwilę myślałem, że po zakupie elektryka akustyk pójdzie do lamusa, ale całkiem ciekawym doświadczeniem okazało się granie na aku tego, co przed chwilą próbowało się brzdąkać na elektryku.

P.S. Minął rok i nie powiem, abym umiał grać na gitarze ;) . Na pewno jest o wiele lepiej aniżeli na początku, ale to chyba jak z Linuksem- im więcej wiesz, tym więcej wiesz, że nie wiesz; przekładając na aspekt gitary- jak kiedyś coś było dla mnie czymś do czego dążyłem i wydawało się być super (ot pierdółkę zagrać), to teraz apetyt wzrósł i momentami człowiek się dołuje, bo wie ile jeszcze się trzeba uczyć.

Nic to!!! Grunt, że… nawet jak czasu brak i różne sprawy i rzeczy chodzą po głowie, to “zabawa z gitarą” daje  mi sporo przyjemności. Szkoda jedynie, że tak późno.

muzyka , ,

Acid Drinkers- 11.01.2009, Rynek w Krakowie

11 stycznia 2009

Myślałem już że nie uda mi się dotrwać do końca- zimno jak cholera.  Oddział Zamknięty był ok, R. Przemyk zaczęła bardzo smętnie- później się rozkręciła. Na szczęście dotrwałem i Acid Drinkers rozgrzali do czerowoności. Dziwnie było słuchać kawałków, które ostatnio słyszałem na ich ostatnim kocercie z Olassem… Zagrali w trójkę i słychać było, że było inaczej. Mimo wszystko dali radę i pomimo mroźnej aury zagrali ponad godzinę.

Dawno nie widziałem tylu bawiących się ludzi na płycie Rynku. Mimo tego, iż zapewne sporo było przypadkowych ludzi, atmosfera była świetna. Choć od jakiegoś czasu nie przepadam za bezpłatnymi “masówkami”, tym razem miło się zaskoczyłem. Oby więcej takich imprez. Może “wianki” się kiedyś zmienią na lepsze? Miło byłoby zobaczyć w końcu coś innego niż jakieś plastikowe sztuczne wytwory muzyczne lub “gwiazdy” pokroju Kayah, Maryli Rodowicz, Perfectu itp.

“Acid grać k* mać!” Szkoda tylko, że Olassa brak…

P.S. Jak się uda to teraz czas na SBB, a ciut później chyba znów TSA :) No chyba, że jeszcze coś się uda wypatrzeć ciekawego.

muzyka

Dream Theater- nowy album w 2009 :)

30 listopada 2008

Jak podaje metalunderground.com,Mike Portnoy zdążył się znudzić po zakończonej niedawno trasie koncertowej i nagrał partie perkusyjne na nowy album, który według zapowiedzi ma ukazać się w 2009r. Co ciekawe ponoć na początku 2009. Nie wiem jak on to robi. Pewnie to kwestia jego obsessive-compulsive disorder ;) . Wiem jedno. Już się doczekać nie mogę!

Tak skomentował Mike Portnoy powstający materiał: “Wyobraźcie sobie płytę Dream Theater, na której są rzeczy w stylu: ‘A Change Of Seasons,’ ‘Octavarium,’ ‘Learning To Live,’ ‘Pull Me Under’ oraz ‘The Glass Prison’… i wszystko na jednym albumie. Czujecie to? Kręci was to? Bo mnie jak cholera!”.

A tak w ogóle to chyba przeprowadzę się do Szwecji. Na pewno jest ku temu dobry powód.

muzyka