Acid Drinkers- 29.11.2008 Kraków
Jest właśnie niemal 3Am, powiedzmy że kończę właśnie operację ACID DRINKERS
. Z racji ogólnego zmęczenia organizmu napiszę bardzo pokrótce.
Support- beznadzieja, no chyba że ktoś lubi nudne monotonne walenie w gitarę celem wydobycia „muzyki metalowej”. Pod względem supportu jedynie pierwsza kapela (Freak), pomimo złego wrażenia które na mnie wywarła na początku, była w miarę OK. Natomiast drugi zespół- „None”, właściwie ich nazwa przekazuje moje odczucie.
Acid Drinkers? hehe ale było miło :]. Poskakało się tuż przed sceną, wypociło chyba hektolitry i na koniec koncertu zdarło się gardło chcąc wyprosić na Acidach kolejne granie, a w tej kwestii N.I.B.
. W tej kwestii pozdrawiam współtowarzyszy:]. Szkoda że nie było „mojej piosenki miłosnej”
Krótkie podsumowanie. Kolejne pieniądze, które wraz z czasem wydysponowałem tak, iż nie stwierdzę abym cokolwiek w tej kwestii stracił :] Oby więcej
Pozostaje nabyć bilety na jakieś kolejne warte obejrzenia widowisko.
Po koncercie pozostało wspomnienie, tak jak niestety w przypadku „Olassa”… Dziś rano dowiedziałem się, że w nocy Aleksander Mendyk zmarł.
Bluesowo skwaszony głos pierwsza klasa. Następne, obowiązkowo SBB. Kostrzewskiego nie mam ochoty oglądać, bo głupota ponoć przenosi się drogą kropelkową
.
O fuck!
dla testu zacząłem mówić sam do siebie. Aż się przestraszyłem