Archive

Archive for Wrzesień, 2008

Neostrada + Linux- Sagem Fast 800 (e4) i Ubuntu 8.04

Wrzesień 25th, 2008

Kolejny raz zaistniała konieczność dokonania wymiany modemu zxdsl 852, który użytkowany był przez moją siostrę w usłudze Neostrady TP. Tym razem stwierdziłem, że pakować się w to samo nie mogę i zażyczyłem sobie wymiany na jakiś inny model- w tym wypadku Sagem. W zasadzie to mógłbym to badziewie od tepsy zamienić na coś zakupionego przeze mnie, coś co nie będzie podłączane do komputera poprzez USB a przez Ethernet, no ale szkoda mi dopłacać ;). Nie ja to łącze wykorzystuję, więc chodzi tylko o to aby małym kosztem z niego ktoś inny korzystał. Znów okazało się, że modem jest do wymiany (problem z synchronizacją- min 5min czekania). Tym razem padło na Sagem fast 800. Z racji tego, że nie korzystam z tego komputera, na którym działa ta nieszczęsna Neostrada, wziąłem do siebie komputer, aby pre-instalować co się da. Z racji tego, że miałem chwile czasu, to rozpocząłem od zainstalowania Linuksa od podstaw. Padło znów na Ubuntu, ale kilka wersji nowsze. W sumie muszę przyznać, że instalacja i konfiguracja przeszła bezboleśnie. Więcej urządzeń działa od razu po instalacji bez jakichkolwiek „konsolowych” zmian z mej strony.

Teraz meritum. Skorzystałem tym razm z „klikadła” Ubudsl. Konfigurowanie przez ten program przeszło bezproblemowo- sprawdziłem z konsoli konfigurację i niby wszystko w porządku. Samego działania modemu nie mogłem u siebie sprawdzić- trzeba było zawieźć komputer do siostry. I tu się bardzo mile zaskoczyłem- podpinam i działa od razu :). Bardzo dobrze, że idzie ku lepszemu, gdyż nawet totalny laik w kwestii Linuksa ma w tym momencie o wiele lepszy start aniżeli np. kilka lat temu. Super :).

linux , , ,

Karol Bunsch- Opowieści piastowskie

Wrzesień 2nd, 2008

W ostatnim czasie zetknąłem się z kilkoma ciekawymi pozycjami książkowymi. Biorąc pod uwagę ilość wolnego czasu oraz samopoczucie po powrocie z pracy, dziwię się sam sobie, że aż tak szybko zdążyłem je przeczytać. Dawno nie natrafiłem na takie książki, które w tak specyficzny i skuteczny sposób byłyby w stanie pochłonąć mnie bez reszty.

Zakończyłem czytanie jakiejś kolejnej książki i jakoś smutno się zrobiło, gdyż znów trzeba było szukać czegoś nowego. Zrobiłem mały remanent tego co posiadam w swych skromnych zbiorach, w trakcie którego zaciekawiłem się Bunschem. Dziwne to o tyle było, że kilka jego książek posiadam odkąd pamiętam, ale jakoś do tej pory nie przeczytałem żadnej z nich. Wziąłem do czytania „Wawelskie wzgórze”. Początek może nie zapowiadał zbyt ciekawej lektury, ale z założenia jak już coś zacznę, to trzeba skończyć. I chwała za to! Okazało się, że dość szybko powieść porwała mnie i urzekła swym klimatem. Szybko „skonsumowałem” ze smakiem „Wywołańców” i „Przełom”. Potem trzeba było już się udać do biblioteki, gdyż pozostałych pozycji nie posiadałem. Pożyczyłem pierwszą z powieści cyklu „Opowieści piastowskich”- Dzikowy skarb. Tym razem było jeszcze lepiej.

Przed przeczytaniem zasięgnąłem informacji na temat twórczości K. Bunscha. Po wstępnej analizie jego dzieł, okazało się, że tematyka, którą się zajął była na wskroś inna, aniżeli to z czym się do tej pory zetknąłem. W skrócie rzecz ujmując, Bunsch poświęcił się pisaniu powieści historycznych, które swą tematyką obejmowały początki państwowości polskiej. Wydawało mi się, że nie zainteresuję się tym, choć historię i wszystko co z nią związane lubię i staram się swą wiedzę w tej materii pogłębiać. Mile się zaskoczyłem.

Świetnie napisana powieść. Sporo autentycznych postaci i zdarzeń, które w bardzo wykwintny sposób zostały wplecione w fikcyjne opowieści i bohaterów, które jako całokształt okazały się wyśmienicie skonstruowane, pokazując bardzo jednoznacznie realia panujące w tamtych czasach. Bohaterowie opisywani/ stworzeni przez Karola Bunscha są bardzo specyficzni. Większość z postaci jest pod względem charakteru i oceny bardzo jednoznaczna, wręcz prosta. Ta prostota ma w sobie jednak coś bardzo przyjemnego, co ujmuje i umożliwia bardzo przyjemne czytanie. Żałuję że dopiero teraz natknąłem się na książki Bunscha, choć na półce (o zgrozo) leżały ćwierć wieku.

Żałuję jeszcze jednego. Szkoda, że takie i temu podobne pozycje książkowe nie są polecane w szkołach na lekcjach. Nie mówię nawet o fakcie stania sie lekturą szkolną, ale dziwi mnie to, że przez tyle lat nie usłyszałem od nikogo nic na temat tych tytułów. Smutne, gdyż podejrzewam, że sporo z młodych ludzi w szkołach, dzięki temu mogłoby znaleźć coś ciekawego dla siebie, nawet jeśli nie lubią historii.

Ile wiemy na temat chrztu Polski? hmm… Ze 2-3 daty, kilka nazwisk i pustych suchych faktów.

Czas na „Ojciec i syn” :)

Uncategorized , , ,