Internet Explorer… Rozwiązania biznesowe(?).
by Pawe Domoradzki on lut.07, 2008, under linux, microsoft
Dawno nie musiałem korzystać z tytułowej przeglądarki. Jeśli w ciągu ostatnich kilku lat użyłem, to z ciekawości, albo z chęci sprawdzenia pewnych rzeczy (lub ściągnięcia Firefox)
.
Dziś niestety zostałem do tego zmuszony, bo okazało się, że z takich czy innych pobudek nie mogę w pracy użyć niczego innego… Już przeżyję, że przez 8h będę korzystać z Windowsa, ale jak tu „używać” IE?? Jakoś nie potrafię żyć bez tego co oferuje Firefox lub Opera. Używać jedno, ale jako narzędzie pracy? Chyba będę musiał przez jakiś czas pić ziółka uspokajające
.
Luty 7th, 2008 on 23:16
Facetom nie wolno wpadać w histerię…
Luty 8th, 2008 on 7:01
W tej kwestii jestem „miętki”
Luty 8th, 2008 on 8:35
Serdecznie współczuję – choć mogę się tylko domyślać jak to boli, bo z IE nie korzystam od conajmniej dwóch lat !
Luty 8th, 2008 on 11:11
Od 5 lat uzywam właściwie tylko Linuksa, tym większą traumą dla mnie jest używanie IE. Pewnie się przestawię, ale będzie to na zasadzie samogwałtu
P.S. pozdrowienia z IE
Luty 8th, 2008 on 11:34
Aż się boje maila sprawdzać
.. O koncie bankowym nawet nie myślę :>
Luty 8th, 2008 on 22:16
Prawdziwego faceta nic nie powinno złamać, nawet taki „głupi” Explorer
. Korzystałam z niego kiedyś, bardzo go nie lubię, bo nie jest to szybka przeglądarka. Firefox jest najszybszy z wszystkich, jakie próbowałam.
Luty 14th, 2008 on 22:27
I nie złamało… Praca wre, odpalony firefox, jabber przez www, w tle poprzez ssh kompiluje się kernel na serwerze
.
„się dało się”
Luty 14th, 2008 on 22:45
A więc możesz używać Firefoxa, nie ma obowiązku używania IE? Zrozumiałam z Twojego wpisu, że musisz używać IE…
I widzę, że praca głównie „biurowa”.
Luty 14th, 2008 on 23:16
„Mogę”, ale to tylko dlatego, że posiadam minimalnie większą wiedzę odnośnie Windowsa aniżeli niektórzy.
Niestety, jeśli chodzi o samą pracę, zmuszony jestem do korzystania z IE, gdyż pewien program działa poprawnie jedynie pod „jedyną słuszną przeglądarką”.
Luty 14th, 2008 on 23:21
To ciekawe, jaka ta większa wiedza odnośnie Windowsa, która pozwala korzystać z FF? Czy tam jakieś matoły pracują? Nie rozumiem…
No i nie za bardzo rozumiem, co znaczy: „w tle poprzez ssh kompiluje się kernel na serwerze”…
Odpowiesz mi jutro, bo chyba musisz już iść spać…
Luty 14th, 2008 on 23:43
Niektórzy sądzą, że „instalacja”, to kwestia wyklikania
.
.
Jeśli „ladminy” stworzą jakieś restrykcje odnoście korzystania z danego konta użytkownika w sieci, to dla niektórych jest to problem.
Czasem samo klikanie nie wystarczy, aby „mieć co się chce”
“w tle poprzez ssh kompiluje się kernel na serwerze”
. Ot zwykłe kompilowanie kernela
.
W skrócie. Mam serwer, którym zarządzam. Korzystając z internetu jestem w stanie połączyć się z nim z każdego miejsca na świecie. Serwer wymagał zmian, zatem korzystając z wolnego czasu takowych dokonałem
Luty 14th, 2008 on 23:53
Niezbyt wszystko rozumiem, ale nie szkodzi. Ja umiem sobie zainstalować FF i żadnego admina nad sobą nie mam
.
Luty 14th, 2008 on 23:55
gratuluję w takim razie :>
Luty 14th, 2008 on 23:59
A czego tu gratulować? Złośliwy jesteś :/
Luty 15th, 2008 on 0:06
Jestem
Może nie tyle złośliwy w tej kwestii, co może jedynie delikatnie uszczypliwy
Luty 15th, 2008 on 0:12
To i mi wolno być uszczypliwą, ale rzadko kiedy jestem uszczypliwa, bo raczej nie mam tego w naturze
.
Luty 15th, 2008 on 0:23
Pewnie, że wolno
. Nie mam zwyczaju „cenzurowania”, bo mi tak wygodniej :>.
Nawet wolałbym taki charakter wypowiedzi, gdyż może w pewnym momencie miałbym powód do głębszego zastanowienia przed stworzeniem odpowiedzi :>.
Luty 15th, 2008 on 0:31
Czyli bez „uszczypliwości”, jestem nudna. To przykre
Luty 15th, 2008 on 0:38
nie jesteś nudna
Luty 15th, 2008 on 0:41
Miłe, że mnie pocieszasz. Ja już jednak przywykłam do takiej „brutalności” w sieci, że nawet mnie to zdziwiło
.
Luty 15th, 2008 on 0:52
hę? Brutalność?
Nie widzę sensu.
Chyba nie potrafię być taki w ramach wypowiedzi na blogu/ w internecie. Nie bawiłoby mnie coś takiego.
Jak się z kimś nie zgadzam, to albo nie odpisuję, albo (raczej tę opcję wybieram) prowadzę konwersację, bo lubię wymianę zdań. Ale agresja lub brutalność?
Takich doświadczeń jak Ty masz, rzecz jasna nie mam w tej kwestii…
Swoją drogą, z jakiegoś powodu mój blog jest stworzony i rozwijany przy użyciu mego imienia i nazwiska
.
Luty 15th, 2008 on 0:58
Użyłeś nazwiska i imienia, bo tak Ci pasowało, choć do końca nie wiem dlaczego… Pewnie względy zawodowe.
Ja miałam setki nieprzyjemnych dyskusji na forach i blogach z oponentami w różnych sprawach. Teraz prawie nie wypowiadam się na forum, bo mam dość tej „rzezi”, ale na pewnym blogu niektórzy dali mi ostatnio trochę „w skórę”
.
Luty 15th, 2008 on 1:04
Użyłem imienia i nazwiska z wyboru. Nie ma konieczności abym był anonimowy.
Kto Ci tak bardzo dopiekł? :>
.
Napisz, to może zareaguję odpowiednio
Nie wszystkie dyskusje muszą być miłe. Jeśli zawiązuje się rozmowę/dyskusję, trzeba mieć tego świadomość. Osobiście uważam, że każda rozmowa ma swój sens.
Luty 15th, 2008 on 1:14
Mój drogi, bardzo Ci dziękuję za ten gest, ale gdybyś miał zareagować odpowiednio musiałbyś wystawić się na atak bardzo wielu niesympatycznych ludzi z dwóch blogów
, i nie oczekuję tego od Ciebie… Późną jesienią miałam bardzo przykre przejścia na blogu pana F. Opisywałam to u siebie, ale lepiej do tego nie wracać 
A teraz od paru tygodni tygodni trwa dyskusja u Maruchy, niektórzy dyskutanci w miarę mili i kulturalni, ale niektórzy wyraźnie dokuczliwi i złośliwi. Chyba się wycofam stamtąd, bo zaczyna się to źle odbijać na mojej psychice
Luty 15th, 2008 on 9:03
Kojarzę ten blog, bo kiedyś już mi dałaś na niego namiar.
Nie do końca jednak rozumiem Twoje podejście do sprawy. Udział w dyskusji na blogu jest Twym wyborem, zatem w sytuacji gdy coś Ci się nie podoba, masz wybór- piszę dalej lub nie.
Luty 15th, 2008 on 18:06
Ja rozmawiam tam z wieloma osobami, jedni mili i kulturalni, mimo nie odpowiadających mi poglądów, inni zupełnie wstrętni…
Gdy rozmawiam o czymś z tymi miłymi, wtrącają się tacy, których bawi, gdy mogą trochę naubliżać mi z takiego czy innego powodu, jaki sobie wymyślą… Ale to nie jest aż tak wielki problem. Po prostu ze względu na takich muszę rezygnować z dyskusji, z której mogłabym się czegoś dowiedzieć czy tez zyskać nowe spojrzenie na pewne sprawy…
Luty 15th, 2008 on 22:51
To że mam wybór, to i ja wiedziałam. Poraża mnie tylko agresja i chamstwo w sieci.