Butelki zwrotne (Vratne lahve)
by Pawe Domoradzki on sty.23, 2008, under Uncategorized
Poszedłem do kina na ten film. Już wcześniej oglądnąłbym go, ale nie widziałem polskich napisów w internecie
.
Głównego bohatera z tego filmu już kiedyś widziałem- film Kolya.
„Czeski film”- kiedyś powstał taki związek frazeologiczny, który w odczuciu raczej był negatywny. Od jakiegoś czasu mam z goła inne odczucia. W ostatnich dwóch latach udało mi się oglądnąć kilka czeskich filmów, m.in.: „Ciemnoniebieski świat” i Kolye”. Muszę przyznać, że w Czechach potrafią stworzyć na prawdę ciekawe i ambitne filmy.
Butelki zwrotne.
Nie mam zamiaru rozpisywać się nad tym, czego dotyczył film. Recenzji i opisów jest już bardzo dużo. Nie chcę i nie potrafię wetknąć go w jakiś konkretny gatunek filmowy- to nigdy nie było według mnie adekwatne do tego, co indywidualnie można odczuć.
Mam już dość amerykańskich komedii, które są w dużym stopniu głupawe, mniej lub bardziej. Czasem są one dobre, do tego aby spokojnie, nienadwyrężając swojego umysłu „coś” oglądnąć, gdy jest się zmęczonym i wszystko ma się w d*
. Ile można? Od jakiegoś czasu, oglądając filmy, wolę po stokroć bardziej oglądnąć jakiś niszowy film, szwedzki, hiszpański… czeski
niż „letką komedyję made in usa”.
„Butelki zwrotne”, jest to film, który stanowi alternatywę wobec innych filmów prezentowanych obecnie w kinach. Nie jest to zapewne film dla każdego. Nie każdy wyczuje w nim to „coś”. Może pewne kwestie przeceniam, ale wydaje mi się, że oglądając „Butelki zwrotne” można znaleźć sporo uniwersalnych rzeczy, które choćby przez chwilę mogą zastanowić. Tak czy inaczej- jakieś alternatywne kino
.
Styczeń 24th, 2008 on 12:37
Filmu nie widziałam, ale dobrze że młodzież interesuje się czymś ambitniejszym
.
Styczeń 24th, 2008 on 13:12
„Młodzież”
Trochę nie pasuje, ale co tam- w sumie dalej czuję się młodo i jestem młody ;P
Co do samego filmu, to żal d* ściska, gdy dociera do człowieka, jak wygląda sytuacja w naszych polskich kinach. Ile super filmów powstało w ostatnich latach, których nigdy w naszych kinach nie było i nigdy nie będzie. Dopiero po kilku latach udaje się „dorwać” filmik na dvd albo oglądnąć w tv i okazuje się. Szkoda że obecnie w miastach królują wszelkiej maści molochy, które w swym repertuarze mają jedynie super komercyjne produkcje, które docelowo mają trafić do tych, którzy tolerują jedynie zwyczajną papkę. Wiadomo- liczy się kasa.
W przypadku „Butelek zwrotnych” jest ciut lepiej, gdyż czeskie kino w ostatnich latach gościło w Polsce już kilkakrotnie i to z całkiem niezłym efektem. Szlak został przetarty. Inna sprawa, że sam film jest raczej lekki i przyjemny, co na pewno wpływa na większą oglądalność. Nadmienić trzeba, że premiera filmu odbyła się w marcu zeszłego roku, u nas zupełnie niedawno. To i tak nieźle. Wcześniejszy film Sveraka, który oglądałem- Kolya, miał swoją premierę w 1996, w Polsce…. 10 lat później. Nasuwa się jedno pytanie. Może tylko enigmatycznie napiszę jedno słowo. Na pewno nasunie się właściwe skojarzenie. P2P.
Styczeń 24th, 2008 on 13:33
Mam wrażenie, ze mentalnie jesteś dość młody. Wiek metrykalny, to już inna sprawa. U każdego inaczej wygląda zestawienie wieku rzeczywistego z wiekiem psychicznym…
Jest masa dobrych filmów, czeskich i europejskich, których jeszcze nie widziałam, ale które kiedyś chciałabym zobaczyć. Może zobaczę na jakichś kanałach filmowych w telewizji, może na DVD… Nie pamiętam, czy widziałam coś Sveraka, mam wrażenie że tak, ale nie kojarzę tytułu
O co ci chodzi z tym P2P? Czy wszyscy mają ściągać filmy nielegalnie, bo nie ma ich w kinach?
Styczeń 24th, 2008 on 14:00
P2P. Nie ma w kinach i nie ma na dvd. Duża szansa że ich w ogóle, albo w ciągu co najmniej kilku lat nie będzie. Jeśli o mnie chodzi, to nie lubię czuć się ograniczony i żywić się jedynie tym, co jest mi przez kogoś podawane i odgórnie ustalane za dobre i pożądane. Gdybym chciał się tylko do tego ograniczać, co jest w ogólnodostępnych mediach, byłoby ze mną raczej kiepsko.
Ustanawiane co raz to bardziej chore prawo, które bynajmniej nie ma chronić twórców, lecz firmy nagraniowe, dystrybuujących i liczne organizacje spijające śmietankę z tego co ktoś inny stworzył. Tu zawsze pojawia się kwestia wyliczeń dotyczących strat, które przysparzają „piraci”- bardzo „logiczne” wyliczenie.
Dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że ludzi którzy tłumaczą napisy traktuje się jak zwykłego złodzieja, bo tak stanowi prawo. Jeszcze chwila i dojdzie do tego, że RIAA przeforsuje kolejną swoją koncepcję i stworzenie mp3 z własnej oryginalnej płyty będzie piractwem. O DRM nie wspominam.
Nie tędy droga.
Styczeń 24th, 2008 on 14:10
Jeśli nie ma nawet na DVD, to pozostaje tylko „ściąganie” z sieci. Ten problem mnie nie dotyczy, dopóki nie załatwię lepszego łącza… Nie będzie mobilne, ale nie będzie też ślimacze.
Wybacz, ale jeszcze nie wiem, co to właściwie jest to DRM.
A tak w ogóle, kończy się powoli wolność w Internecie.
Styczeń 24th, 2008 on 15:09
Tak a propos prawa, w tym wypadku w kontekście Youtube i choćby kwestii linkowania:
http://prawo.vagla.pl/node/6901
http://prawo.vagla.pl/node/6757
Żeby nie było wątpliwości. Nie obstaję przy tym, aby było przyzwolenie na łamanie prawa. Mam raczej na myśli to, aby zwrócić uwagę, na to w którym kierunku ono zmierza.
Styczeń 24th, 2008 on 15:22
Będę musiała zapoznać się z tymi wszystkimi przepisami, aby nie przyszła do mnie policja, albo żeby nie zamknęli mi bloga
.
Styczeń 24th, 2008 on 15:42
Hehe
. Póki co, opisywane sprawy dotyczą USA. No ale kto wie… Kwestia czasu i u nas też w pewnym momencie dojdzie do takowej interpretacji. Strach się bać
. Ciekawe kiedy dojdzie do tego, że zaczną zgarniać ulicznych grajków, za to że śpiewają/grają czyjeś utwory
.
A co do DRM, to tak w skrócie. Zabezpieczenie, które ma chronić m.in. przed kopiowaniem, czyli docelowo piractwem. Jest tylko pewien mankament rozwiązania- nie zawsze tylko tę funkcję spełnia, tzn. blokuje piractwo, ale więcej niż by się chciało. Przykładowo, mając oryginalną płytę DVD, którą sobie kupiłaś dla sprawienia sobie przyjemności, może okazać się, że z niej nie skorzystasz, bo będziesz mieć „niewłaściwy” odtwarzacz, bo będziesz poza swoim krajem/kontynentem, bo nie używasz Windowsa, bo.. zupa była za słona
. O tym, żeby sobie zrobić kopię zapasową również można zapomnieć.
Styczeń 24th, 2008 on 15:51
Ale niektórzy „rippują” i z takich płyt… Tak mi się przynajmniej wydaje. Czy nie ma na YouTube takich nielegalnie zgranych fragmentów filmów muzycznych?
Miałam czasem problem z płytą DVD. Jakiś rodzaj płyty typu dual layer” strasznie „buczał” w moim komputerze. Wygięłam tę płytę w drugą stronę, potem odtwarzała się tak cicho jak inne. Też dziwne zjawisko
Styczeń 24th, 2008 on 16:08
Oczywiście, że zawsze tak było, że jedni tworzyli zabezpieczenia, a inni je łamali, z oczywistym skutkiem. Jeśli chodzi o DRM, to już tak łatwo nie jest, aczkolwiek poszukałem na google i widzę, że już jest to złamane. To że da się złamać w/w zabezpieczenie, bynajmniej nie powoduje mego zachwytu, bo to nie o to chodzi, abym posiadając oryginalną płytę musiał się gimnastykować i coś „łamać”, aby z tego skorzystać. Poza tym, ta sama kwestia co we wcześniejszych postach- dokonując tej czynności łamię prawo
.
Na szczęście dla mnie (gdyż mam Linuksa) i wielu ludzi, DRM nie jest na wszystkich płytach, inaczej mógłbym mieć kiedyś z tym problem.
Co do Twej przygody z DVD Dual Layer, to gratuluję wyczucia
.
Styczeń 24th, 2008 on 16:16
A ja gratuluję Ci znajomości Linuksa
Tylko jeden rodzaj tych płyt „dual layer” był taki głośny, inne odtwarzały się normalnie. Może to był tylko wadliwy egzemplarz.
Styczeń 24th, 2008 on 17:34
Może mi kiedyś napiszesz jak zrobiłeś u siebie na blogu tę zakładkę „Ostatnio używane”?
Styczeń 24th, 2008 on 18:45
Służę Pani uprzejmie
.
My Dashboard–>wygląd–>widgets–> jeśli masz możliwość dodania, to na dole strony są opisane prostokąty, które zwyczajnie przeciągasz w docelowe miejsce (u góry pasek boczny 1 i 2)
Z tego co widzę, jest to również uzależnione od tego jaki ma się użyty motyw (theme). w moim jest to domyślnie.
Styczeń 24th, 2008 on 19:07
Dziękuję. W moim „theme” nie ma chyba czegoś takiego, jak ostatnio używane. Myślałam, że sam to zrobiłeś.
P.S.
Nie będę już nazywać Cię młodzieżą. Nie trzeba wstawiać „Pani”
Styczeń 24th, 2008 on 19:13
Dobrze psze Pani :>
Styczeń 24th, 2008 on 19:20
Nie trzeba się wyzłośliwiać. Właściwie nie miałam intencji Ci dokuczyć. W dziedzinie Linuksa jesteś doroślejszy ode mnie, w innych może też…
Styczeń 24th, 2008 on 19:25
hehe Jaka złośliwość
. Może delikatna uszczypliwość, nic więcej
.
Styczeń 24th, 2008 on 19:30
Nie lubię, gdy ktoś powyżej 18-tki i poniżej 80-tki nazywa mnie Panią
Styczeń 24th, 2008 on 19:50
No to jakby nie patrzeć mieszczę się w tych ramach
.
.
W takim razie oficjalnie zaświadczam, iż zaprzestaję, co by nie złościć nadmiernie
Styczeń 24th, 2008 on 19:54
Miły jesteś jednak
.
Styczeń 24th, 2008 on 19:59
Wiem o tym :]
Styczeń 24th, 2008 on 20:01
Podobno tylko próżni ludzie znają siebie dobrze… :]
Styczeń 24th, 2008 on 20:03
Może i tak, ale w tej kwestii akurat, jak widać mam potwierdzenie z Twojej strony
. Zatem jaka próżność? :> Potwierdzenie faktów
.
Styczeń 24th, 2008 on 20:05
I przemądrzały?
Styczeń 24th, 2008 on 20:41
Kolejny komplement
. Dziękuję bardzo
. Nie mogę tak co chwilę odbierać oklaski i pochwały, jeszcze faktycznie stanę się próżną osobą
.
Styczeń 24th, 2008 on 22:54
Styczeń 24th, 2008 on 23:31
staraj się :> Może mi się zrobi głupio po raz drugi :> (podpowiedź)- ta młodzież
Jestem młodszy niż Ty, ale nie będę udawał że nie jest dobrze mi z tym ;P.
. Pedagogicznie postępując, zawsze mówię NIET i paszoł won
. Czasem postępowałem bardzo nie pedagogicznie, bo dresiarnia szkolna widziała mnie gdy byłem „ciut zmęczony”. Ludzka rzecz. Grunt, że już nie nauczam w szkole :>
Co do kwestii zwracania się per Pan/Pani, to lubię, albo inaczej- tak wyszło.
Swego czasu, uczyłem w szkole; sporo „dresiarni” w szkole- gimnazjum, z racji tego, że tak wyszło, sporo z moich byłych uczniów spotykam na co dzień- moje osiedle. Spotykając dość często tych ludzi słyszę: „dzień dobry panu” itp.. czasem: czy ma pan może papierosa
Styczeń 24th, 2008 on 23:46
Nie chciałam, abyś poczuł się głupio… Jak chcesz możesz zwracać się do mnie Pani, a ja będę mówiła Ci Pan. Z tym dziwactwem już się zetknęłam u mężczyzn, niektórym się to nawet bardzo podobało
.
Musiałeś mieć jakieś praktyki studenckie w szkole czy coś takiego, bo nie wyglądasz na typ mężczyzny-nauczyciela, to nawet dobrze, bo z takimi nie lubię i nie umiem rozmawiać
Styczeń 25th, 2008 on 8:33
Na szczęście jedynie praktyki, bo nie wiem jak moja psychika podołałaby temu na większą skalę
.