Odbiór telewizji satelitarnej a kwestia…. suszenia prania :))
7 stycznia 2008
Z racji miejsca zamieszkania (mieszkanie w bloku), jest kiepsko pod kątem wieszania prania. Niby zima, ale i tak część prania lepiej umieścić na zewnątrz- balkon. Ehhh… Temat niezbyt ciekawy
. Zgadzam się, ale… Zainteresowała mnie kwestia sygnału, a dokładnie zagłuszania sygnału i wpływu na jakość połączenia. Powiesiłem pranie tuż przed konwerterem i samą anteną. Patrzę na tv i oczom nie wierzę- zero zakłóceń (tv działa), czyli sygnał bez istotnych zmian
. Muszę przyznać, że się zdziwiłem, bo sądziłem że tv satelitarna jest bardziej wrażliwa w tej kwestii. No cóż
Więcej miejsca na pranie.
Gdyby poszwa na kołdrę wystarczała do zagłuszenia sygnału wojsko i nie tylko miałoby spory problem ;DDD
To była specjalna poszewka na poduszkę
Ale to tym lepiej dla mnie- „zatrudnię” do suszenia skarpet i bokserek sam konwerter i „ramię”-od czaszy do konwertera
.
Dziwne, że facet pierze czy wiesza pranie. Ale może chciałeś tylko przeprowadzić eksperyment…
A tak na poważnie to testowałem z drzewkami, a nawet raczej krzewami ‘po drodze” i czasem zdarzało się, że były spore problemy.
Spróbuj sobie „przejechać” kuflem z piwem w okolicach konwertera
. Hmm :> najpierw pełnym, potem gwoli odpowiedniej formy testu- z pustym
ehhh Moon
„Dziwne, że facet pierze czy wiesza pranie. Ale może chciałeś tylko przeprowadzić eksperyment…”
Może i dziwne, ale trzeba
. Akurat muszę to zrobić sam
. Co do kwestii testowania, to akurat tak wyszło- musiałem posunąć pranie dalej w kierunku antenki
.
Z tego co patrzyłem u Ciebie, to masz hopla na punkcie Led Zeppelin
) Tym mocniej pozdrawiam.
(@ moon) facet nie pierze- od tego jest pralka
. Wieszanie- no dobra
Lubię wieszać )
Nie chciałam Cię urazić. Tacy, co piorą lepsi od tych, co nie piorą
Tak mam hopla na ICH punkcie… Pozdrawiam
Tak, wiem. Nowoczesne pralki piorą całkiem dobrze. Nie trzeba kobiecej ręki
AAA tam
Jakbym chciał kobiecej ręki przy praniu, to bym się musiał żenić
, ale że pralka tego nie wymaga, to wolę sam prać
. Gdyby kobieca ręka była w stanie zrobić lepsze potrawy, które sam mogę sobie zrobić, a raczej „jeszcze” coś więcej- to bym się zastanowił
Nawet gotować umiesz, więc trafi Ci się kobieta, która nie umie ani prać ani gotować, dla równowagi
No cóż… Swego czasu bym Ci bardzo złowrogo odpisał, że źle mi życzysz itd.. Teraz… No cóż, jest „to” co pisałaś powyżej
Stało się- kobieta ot powiedzmy „niente”, ja gotując staram się coś tworzyć nowego i oryginalnego do zjedzenia
. Równowagi brak. Aczkolwiek wolę gotować aniżeli myć „gary”
Widać tak musiało być… Przeznaczenie. Miłość jest ślepa, itd.
A propos…. Ode mnie- przyznaję że z podtekstem: (LD) Dazed And Confused
. Korzystając z powyższej okazji, polecam „The Music Remains The Same – Metal Tribute to Led Zeppelin”
. Niektóre wykonania są całkiem niezłe.
Muszę sobie przypomnieć „Dazed and Confused”, aby do końca mieć pewność, o co chodzi
Jeszcze sobie tego nie przypominałam po latach…
Metalu raczej nie lubię, jest tyle rodzajów metalu, że nie wiem nawet czego słuchać.
W tym wypadku: „Metal Tribute to Led Zeppelin”, to „metal” jest bardzo na wyrost
. Na prawdę polecam, pod kątem dobrego wykonania coverów L.D.
. Zwłaszcza: Dazed And Confused, Babe I’m Gonna Leave You (streamload), No Quarter oraz Good Times, Bad Times
. Super wykonanie. Może wokalnie nie to co by się chciało, ale reszta jak dla mnie kosmos :].
Jak znajdę w sieci czy w sklepie(?),to zobaczę.
Dla mnie Led Zeppelin to:
gitara Page’a – nie do podrobienia, lekkie i gładkie brzmienie,
śpiew Planta – nikt nie śpiewa z takimi emocjami, nikt nie ma takiego głosu,
perkusja Johna,
no ten czwarty tez ma wkład w ich muzykę…
kompozycje,
teksty.
Wszystko razem oczywiście.
Co do coverów L.Z. to zgadzam się, że to nie jest to samo co oryginał, ale to chyba jest oczywiste. Po prostu czasem miło jest posłuchać jak ktoś próbuje wykonać na swój sposób kawałek innego zespołu. Niektóre covery są bardzo specyficzne, tak jak w przypadku projektu, w którym grali m. in. Mike Portnoy i Paul Gilbert. Goście grali w taki sposób jakby byli tymi co grali w Led Zeppelin
. Jak dla mnie Mike i Paul są tymi, co potrafią zagrać chyba wszystko.
Nie mogłam obejrzeć tego pliku wmv, który mi wysłałeś, mam ostatnio problemy z siecią i hakerami. Miałam komunikaty „problem z siecią”, i inne. Muszę to poprawić w najbliższym czasie.
Z tego, co widziałam, to rzeczywiście starali się naśladować LZ. Dla mnie brakowało emocji w ich muzyce, ale słyszałam tylko fragmenty
Zadzam się, że covery mogą być ciekawe lub śmieszne, np. ci Japończycy/Koreańczycy/Chińczycy…
Starali się naśladować? :> hmm… Jak dla P. Gilbert grał niemal nutka w nutkę, no i Mike Portnoy- hehe (nudził się gość)
.
Przecież nie widziałam całości, tylko wyrwane fragmenty. Było nutka w nutkę, ale gitara brzmiała inaczej…
Nikt, Pawle, nie zagra tak jak Page. To absolutny mistrz. Jedyny w swoim rodzaju. Nikt nie zaśpiewa jak Robert.
To geniusze tacy, tak jak wielcy kompozytorzy muzyki klasycznej.
Co mogę odpowiedzieć? :> Tak jak ja zagram na gitarce też nikt nie zagra
(kto słyszał wie w czym rzecz).
J. Page- mistrz? Hmmm… Nie będę zaprzeczał, że jego gra była pod względem technicznym niesamowita, tak samo jak pod względem wkładanego uczucia (tu niestety dochodzą narkotyki ), ale czy mistrz? Może i tak, ale raczej jeden z wielu. Odnośnie tej kwestii nie jestem w stanie w skazać choćby kilku najlepszych gitarzystów w historii, a tym bardziej wyróżniać jednego. Takich jak ON było/jest wielu, co nie znaczy, że dla J. Page’a nie mam specyficznego odczucia i wyższego miejsca w szufladce
@kabzior
Z tego co pamiętam z pobytu w UK, to sądzę że skarpetki Pakistańczyka byłyby w stanie zatrzymać na swej drodze wszystko, w tym na pewno sygnał cyfrowej Tv :>. Pościel którą testowałem chyba była z Indii, więc „who knows?”
Niestety nie słyszałam, jak grasz
Te narkotyki dobrze przysłużyły się historii muzyki, choć może i źle również
Ja bym raczej stwierdził, że: „good for you”
A propos gry na gitarce i dnia wczorajszego- „Trzech Króli”- these are my Real Three Kings”. Szkoda że taka kiepska jakość
.
http://pl.youtube.com/watch?v=3EHAniSzq9M&feature=related
Narkotyki w muzyce…. Pomimo wielu zgonów, może i niezbyt to będzie po Bożemu, ale twierdzę że do wielu nowych i świetnych rzeczy (w muzyce) się przyczyniły. Aż nie chce mi się wymieniać ilu kapel by nigdy nie było na „swoim poziomie” obecnego sentymentu, gdyby nie drugs. Przykre, ale taka prawda. Patrząc na Plant’a na filmach z koncertów, widać co mu drugi dały i jak wtedy śpiewał, to samo z J.P. A co z Hendrixem, The Doors? Joplin, Alice In Chains itd… (ot pierwsze skojarzenia)
Dobra ta muzyka z ostatniego linka. Hendrix i The Doors też nie są źli, zwłaszcza The Doors. Hendrixa prawie nie znam, trochę słyszałam…
@Paweł
Mówimy tu o przepuszczalności zwykłych materiałów, a nie tych specjalnie wzmocnionych o twardości większej niż beton zbrojony