Główna > nuda, shit > Odbiór telewizji satelitarnej a kwestia…. suszenia prania :))

Odbiór telewizji satelitarnej a kwestia…. suszenia prania :))

Z racji miejsca zamieszkania (mieszkanie w bloku), jest kiepsko pod kątem wieszania prania. Niby zima, ale i tak część prania lepiej umieścić na zewnątrz- balkon. Ehhh… Temat niezbyt ciekawy :P . Zgadzam się, ale… Zainteresowała mnie kwestia sygnału, a dokładnie zagłuszania sygnału i wpływu na jakość połączenia. Powiesiłem pranie tuż przed konwerterem i samą anteną. Patrzę na tv i oczom nie wierzę- zero zakłóceń (tv działa), czyli sygnał bez istotnych zmian :D . Muszę przyznać, że się zdziwiłem, bo sądziłem że tv satelitarna jest bardziej wrażliwa w tej kwestii. No cóż ;) Więcej miejsca na pranie.

nuda, shit


  1. 7 stycznia 2008 o godz. 20:23 | #1

    Gdyby poszwa na kołdrę wystarczała do zagłuszenia sygnału wojsko i nie tylko miałoby spory problem ;DDD

  2. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 20:29 | #2

    To była specjalna poszewka na poduszkę ;) Ale to tym lepiej dla mnie- „zatrudnię” do suszenia skarpet i bokserek sam konwerter i „ramię”-od czaszy do konwertera :) .

  3. 7 stycznia 2008 o godz. 20:29 | #3

    Dziwne, że facet pierze czy wiesza pranie. Ale może chciałeś tylko przeprowadzić eksperyment…

  4. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 20:32 | #4

    A tak na poważnie to testowałem z drzewkami, a nawet raczej krzewami ‘po drodze” i czasem zdarzało się, że były spore problemy.

    Spróbuj sobie „przejechać” kuflem z piwem w okolicach konwertera ;) . Hmm :> najpierw pełnym, potem gwoli odpowiedniej formy testu- z pustym :)

  5. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 20:39 | #5

    ehhh Moon ;-) „Dziwne, że facet pierze czy wiesza pranie. Ale może chciałeś tylko przeprowadzić eksperyment…”

    Może i dziwne, ale trzeba :) . Akurat muszę to zrobić sam :) . Co do kwestii testowania, to akurat tak wyszło- musiałem posunąć pranie dalej w kierunku antenki :) .

    Z tego co patrzyłem u Ciebie, to masz hopla na punkcie Led Zeppelin :) ) Tym mocniej pozdrawiam.

  6. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 20:45 | #6

    (@ moon) facet nie pierze- od tego jest pralka ;) . Wieszanie- no dobra ;) Lubię wieszać )

  7. 7 stycznia 2008 o godz. 20:47 | #7

    Nie chciałam Cię urazić. Tacy, co piorą lepsi od tych, co nie piorą :)
    Tak mam hopla na ICH punkcie… Pozdrawiam :)

  8. 7 stycznia 2008 o godz. 20:52 | #8

    Tak, wiem. Nowoczesne pralki piorą całkiem dobrze. Nie trzeba kobiecej ręki :)

  9. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 20:58 | #9

    AAA tam ;) Jakbym chciał kobiecej ręki przy praniu, to bym się musiał żenić ;) , ale że pralka tego nie wymaga, to wolę sam prać :) . Gdyby kobieca ręka była w stanie zrobić lepsze potrawy, które sam mogę sobie zrobić, a raczej „jeszcze” coś więcej- to bym się zastanowił ;)

  10. 7 stycznia 2008 o godz. 21:05 | #10

    Nawet gotować umiesz, więc trafi Ci się kobieta, która nie umie ani prać ani gotować, dla równowagi ;)

  11. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 21:16 | #11

    No cóż… Swego czasu bym Ci bardzo złowrogo odpisał, że źle mi życzysz itd.. Teraz… No cóż, jest „to” co pisałaś powyżej :) Stało się- kobieta ot powiedzmy „niente”, ja gotując staram się coś tworzyć nowego i oryginalnego do zjedzenia ;) . Równowagi brak. Aczkolwiek wolę gotować aniżeli myć „gary” :)

  12. 7 stycznia 2008 o godz. 21:21 | #12

    Widać tak musiało być… Przeznaczenie. Miłość jest ślepa, itd. :)

  13. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 21:30 | #13

    A propos…. Ode mnie- przyznaję że z podtekstem: (LD) Dazed And Confused ;) . Korzystając z powyższej okazji, polecam „The Music Remains The Same – Metal Tribute to Led Zeppelin” :) . Niektóre wykonania są całkiem niezłe.

  14. 7 stycznia 2008 o godz. 21:42 | #14

    Muszę sobie przypomnieć „Dazed and Confused”, aby do końca mieć pewność, o co chodzi :) Jeszcze sobie tego nie przypominałam po latach…
    Metalu raczej nie lubię, jest tyle rodzajów metalu, że nie wiem nawet czego słuchać.

  15. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 21:56 | #15

    W tym wypadku: „Metal Tribute to Led Zeppelin”, to „metal” jest bardzo na wyrost ;) . Na prawdę polecam, pod kątem dobrego wykonania coverów L.D. :) . Zwłaszcza: Dazed And Confused, Babe I’m Gonna Leave You (streamload), No Quarter oraz Good Times, Bad Times ;) . Super wykonanie. Może wokalnie nie to co by się chciało, ale reszta jak dla mnie kosmos :].

  16. 7 stycznia 2008 o godz. 22:07 | #16

    Jak znajdę w sieci czy w sklepie(?),to zobaczę.
    Dla mnie Led Zeppelin to:
    gitara Page’a – nie do podrobienia, lekkie i gładkie brzmienie,
    śpiew Planta – nikt nie śpiewa z takimi emocjami, nikt nie ma takiego głosu,
    perkusja Johna,
    no ten czwarty tez ma wkład w ich muzykę…
    kompozycje,
    teksty.
    Wszystko razem oczywiście.

  17. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 22:20 | #17

    Co do coverów L.Z. to zgadzam się, że to nie jest to samo co oryginał, ale to chyba jest oczywiste. Po prostu czasem miło jest posłuchać jak ktoś próbuje wykonać na swój sposób kawałek innego zespołu. Niektóre covery są bardzo specyficzne, tak jak w przypadku projektu, w którym grali m. in. Mike Portnoy i Paul Gilbert. Goście grali w taki sposób jakby byli tymi co grali w Led Zeppelin :) . Jak dla mnie Mike i Paul są tymi, co potrafią zagrać chyba wszystko.

  18. 7 stycznia 2008 o godz. 22:31 | #18

    Nie mogłam obejrzeć tego pliku wmv, który mi wysłałeś, mam ostatnio problemy z siecią i hakerami. Miałam komunikaty „problem z siecią”, i inne. Muszę to poprawić w najbliższym czasie.
    Z tego, co widziałam, to rzeczywiście starali się naśladować LZ. Dla mnie brakowało emocji w ich muzyce, ale słyszałam tylko fragmenty :(
    Zadzam się, że covery mogą być ciekawe lub śmieszne, np. ci Japończycy/Koreańczycy/Chińczycy…

  19. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 22:34 | #19

    Starali się naśladować? :> hmm… Jak dla P. Gilbert grał niemal nutka w nutkę, no i Mike Portnoy- hehe (nudził się gość) :) .

  20. 7 stycznia 2008 o godz. 22:43 | #20

    Przecież nie widziałam całości, tylko wyrwane fragmenty. Było nutka w nutkę, ale gitara brzmiała inaczej…
    Nikt, Pawle, nie zagra tak jak Page. To absolutny mistrz. Jedyny w swoim rodzaju. Nikt nie zaśpiewa jak Robert.
    To geniusze tacy, tak jak wielcy kompozytorzy muzyki klasycznej.

  21. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 23:25 | #21

    Co mogę odpowiedzieć? :> Tak jak ja zagram na gitarce też nikt nie zagra :D (kto słyszał wie w czym rzecz).
    J. Page- mistrz? Hmmm… Nie będę zaprzeczał, że jego gra była pod względem technicznym niesamowita, tak samo jak pod względem wkładanego uczucia (tu niestety dochodzą narkotyki ), ale czy mistrz? Może i tak, ale raczej jeden z wielu. Odnośnie tej kwestii nie jestem w stanie w skazać choćby kilku najlepszych gitarzystów w historii, a tym bardziej wyróżniać jednego. Takich jak ON było/jest wielu, co nie znaczy, że dla J. Page’a nie mam specyficznego odczucia i wyższego miejsca w szufladce :)

  22. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 23:46 | #22

    @kabzior
    Z tego co pamiętam z pobytu w UK, to sądzę że skarpetki Pakistańczyka byłyby w stanie zatrzymać na swej drodze wszystko, w tym na pewno sygnał cyfrowej Tv :>. Pościel którą testowałem chyba była z Indii, więc „who knows?” ;)

  23. 7 stycznia 2008 o godz. 23:50 | #23

    Niestety nie słyszałam, jak grasz :)

  24. 7 stycznia 2008 o godz. 23:56 | #24

    Te narkotyki dobrze przysłużyły się historii muzyki, choć może i źle również :(

  25. Paweł Domoradzki
    7 stycznia 2008 o godz. 23:58 | #25

    Ja bym raczej stwierdził, że: „good for you” :) A propos gry na gitarce i dnia wczorajszego- „Trzech Króli”- these are my Real Three Kings”. Szkoda że taka kiepska jakość :( .
    http://pl.youtube.com/watch?v=3EHAniSzq9M&feature=related

  26. Paweł Domoradzki
    8 stycznia 2008 o godz. 00:07 | #26

    Narkotyki w muzyce…. Pomimo wielu zgonów, może i niezbyt to będzie po Bożemu, ale twierdzę że do wielu nowych i świetnych rzeczy (w muzyce) się przyczyniły. Aż nie chce mi się wymieniać ilu kapel by nigdy nie było na „swoim poziomie” obecnego sentymentu, gdyby nie drugs. Przykre, ale taka prawda. Patrząc na Plant’a na filmach z koncertów, widać co mu drugi dały i jak wtedy śpiewał, to samo z J.P. A co z Hendrixem, The Doors? Joplin, Alice In Chains itd… (ot pierwsze skojarzenia)

  27. 8 stycznia 2008 o godz. 00:12 | #27

    Dobra ta muzyka z ostatniego linka. Hendrix i The Doors też nie są źli, zwłaszcza The Doors. Hendrixa prawie nie znam, trochę słyszałam…

  28. 8 stycznia 2008 o godz. 08:20 | #28

    @Paweł
    Mówimy tu o przepuszczalności zwykłych materiałów, a nie tych specjalnie wzmocnionych o twardości większej niż beton zbrojony ;)

  1. Brack trackbacków