Ładowarka akumulatorków Techno Line BC-700

1 września 2010

bc-700 TEchno LineJuż jakiś czas temu myślałem o zakupie nowej ładowarki do akumulatorków, gdyż miałem wrażenie że używane przeze mnie AA i AAA jakoś za szybko ulegały rozładowaniu, ale dopiero zakup nowego aparatu przyspieszył tę decyzję. Po dość długim poszukiwaniu i zapoznaniu się z opiniami w internecie, wybór padł na Techno Line BC-700.

Ceny tego modelu zaczynają się w okolicach ~90zł, ale jak już z perspektywy czasu mogę stwierdzić, ładowarka na pewno warta jest zainwestowanych w nią pieniędzy. Okazuje się, że akumulatorki, które już myślałem, że zakończą swój w sumie krótki żywot powróciły do stanu używalności. Opisu funkcji  i dokładnych parametrów nie będę tu opisywać, gdyż pełno ich na stronach www, zamieszczę jedynie link do strony gdzie znajduje się dość wyczerpujący test ładowarki. A tu nieco mniej profesjonalny, ale myślę że również może być przydatny.

Co najbardziej mi się w niej podoba? Oczywiście to, że na prawdę ładuje akumulatorki :) . Możliwość zmiany natężenia prądu ładowania na 200A, 500A i 700A znacząco przekłada się na jakość naładowania akumulatora, a docelowo w perspektywie czasu na pewno również i na jego wytrzymałość. Koniec z parzącymi niemal aku, które były ładowane Bóg jeden wie jakim prądem. Przydatne są również funkcje rozładowania z odświeżaniem oraz testowanie pojemności akumulatorków. Dzięki tej ostatnie funkcji można dowiedzieć się ile warte są po kilku miesiącach akumulatorki typu NoName… Pojemność ich odbiega znacząco od tego co widnieje na obudowie, daleko do rzekomych np 3000mAh, często nawet o połowę.

Co tu dużo pisać- jeden z lepszych zakupów, szkoda tylko że tak późno, gdyż te wcześniejsze ładowarki jakby je zliczyć, to kosztowały łącznie na pewno więcej aniżeli ta, a przyczyniły się do zepsucia się sporej ilości akumulatorków oraz do kilku irytujących sytuacji gdy brakło prądu w aparacie.

Na koniec jedna wskazówka dla użytkownika. Jeśli okaże się, że po włożeniu akumulatorka do ładowarki będzie dalej widoczny napis „null” na wyświetlaczu, to wcale nie musi on oznaczać śmierci aku. W większości sytuacji świadczy on o tym, iż nastąpiło całkowite rozładowanie i niestety w takiej sytuacji ładowarka nie podejmie ładowania. W takiej sytuacji jeśli jest to możliwe, warto spróbować zaaplikować taki akumulatorek do jakiejś „zwykłej” ładowarki, aby chwilę go podładować. Po kilkudziesięciu minutach akumulatorek odżywa w bc-700 i zaczyna być ładowany.

Teraz czas zakupić jakieś lepsze aku. Czytając fora wygląda na to, że wybór może paść na Sanyo Eneloop, ale to jeszcze się okaże, bo moje akumulatorki jeszcze żyją, a dzięki nowej ładowarce mają wręcz drugą młodość :) .

sprzęt , , , , , , , ,

Babia Góra. Markowe Szczawiny

17 sierpnia 2010

Na zakończenie swego urlopu postanowiłem choć odrobinę zakosztować chodzenia po górach :)

domo na Babie(j) ;)
Babia G.

Z racji tego, iż zamierzałem wybyć na jeden tylko dzień, musiałem chwilę się zastanowić nad tym, co będzie sensownym miejscem na tak krótki wypad. Padło na Babią Górę z trasą wejścia od Zawoi Markowej.

Zaczęło się dość przyjemnie- zaskoczył mnie brak korków na „Zakopiance” na wylocie z KRK.. Okazało się, że w końcu dokończono ten odcinek drogi i dzięki temu można było jechać „po ludzku”. Oby tylko znów, jak to w ostatnich latach bywało, nie rozpoczęli „wykopków” kawałek dalej…

Do Zembrzyc jechało się bez problemów- drogi zadziwiająco puste, więc można było jechać nieco „mniej przepisowo” :) . Gorzej w samych Zembrzycach- niby jakiś objazd i niestety nieco się zagapiłem i pojechałem odrobinę trasy za daleko- w stronę Wadowic. Nie ma jednak tego złego, co by… i dzięki temu udało mi się zobaczyć na jakim etapie jest budowa zbiornika retencyjnego  Świnna- Poręba na Skawie :) . Na jakim? heh, kiepsko to na chwilę obecną wygląda.

Wróciwszy po chwili na poprawną trasę wkrótce ukazała się Sucha Beskidzka, a nieco później Maków Podhalański, który zaszokował mnie dość znacznie, gdyż co jak co, ale  w takiej wielkości mieście nie spodziewałbym się korków; a jednak… Potem już Zawoja i rondo. Tak…Rondo. Budowla, która nieco mnie srogo zaskoczyła i spowodowała, że przejechałem skręt na Markowe i niemal dojechałem do Zubrzycy. Ehhh… Zero oznakowania, rondo dla zmylenia :) . Okazało się, po tym jak zapytałem miejscowych, że „na rondzie w prawo” i tam znajduje się Zawoja Markowa :) .

Samochód zaparkowany przed wejściem do BPN, gdzie oprócz parkingu trzeba było uiścić opłatę za samo wejście do Babiogórskiego Parku Narodowego.
Trasa delikatna… Do Schroniska na Markowych Szczawinach szło się ok 1h, no i po tej godzinie pozytywne zdziwienie- na prawdę ładnie wygląda nowe schronisko :) .
Potem już zgodnie z moją tradycją- Perć Akademicka- Babia Góra i Come back ;) .

Szło się przyjemnie- niezła pogoda wystarczyła… Siostra dopełniła całokształtu i było pięknie :)

Nieco się chwaląc :D … NIeco zdjęć z trasy jest tutaj.

Uncategorized , , ,

Kostrzyn nad Odrą- Przystanek Woodstock 2010

16 sierpnia 2010

„A byli, byli…  i na Łódstoki byli” ;)

woodstock
2010 Woodstock

Raz w roku chyba dobrze jest wybrać się gdzieś, gdzie można odciąć się całkowicie od codziennej rzeczywistości i chwilę od niej „odpocząć”… Na Woodstocku jest to możliwe ;) .

Sporo minusów, sporo mankamentów związanych z „biwakowaniem” w tymże miejscu, ale klimat miejsca oraz ludzi momentami potrafi urzec i spowodować że chce się tam wrócić. Może i w przyszłym roku wrócę? Może… Przyznać muszę, przede wszystkim przed samym sobą, że chyba się starzeję :>. Kto wie czy w przyszłym roku, jeśli bym jechał, to nie skorzystałbym z oferty „TOI CAMP”.  Zobaczymy za rok :) .

Muzycznie, niestety tegoroczny Woodstock jak dla mnie był o wiele gorszy niż we wcześniejszych latach. Na palcach jednej dłoni mógłbym policzyć to co mi się na prawdę podobało :| . Oby było lepiej za rok.

Odrobina zdjęć tutaj.

muzyka ,

Jak nad polskie morze, to do… Mielenka :)

16 sierpnia 2010

Oj… Już tyle czasu minęło. :)

mielenko plaża

mielenko plaża

Drugi raz  z rzędu spędziłem chwilę urlopu nad polskim morzem, wybierając za miejsce docelowe Mielenko.
Ze względu na to, iż moim punktem wypadowym był Koszalin, wydawać by się mogło, że oczywistym będzie to, iż wybiorę się do Mielna, gdyż do niego jest najbliżej. Stało się jednak nieco inaczej. Znając Mielno oraz jego okolice, na podstawie doświadczeń z ostatnich kilku lat, wiedziałem że w Mielnie będzie bardzo tłoczno, a sama plaża roić się będzie od plażowiczów, więc szukałem jakiejś spokojniejszej alternatywy. W niedalekiej odległości znajduje się co prawda całkiem przyjemne miejsce- Unieście, ale niestety jest się tam nieco gorzej dostać, aniżeli do Mielna (do Unieścia dojazd  albo BUSem albo na własną rękę). Stanęło na Mielnie, do którego dostaliśmy się kolejką, która w ciągu ok. 20min przejeżdża trasę z Koszalina.
Okazało się, że wiele się nie zmieniło- Mielno całkowicie zapchane, na plaży wielki ścisk. Na szczęście nie zmieniło się również to, że na plaży same „leniwce” :) .  Wystarczyło zejść na plażę w Mielnie i przejść się ok. 15 min na zachód i znajdowało się rewelacyjne miejsce do spędzenia czasu na plaży.

Pusto, spokojnie, w całokształcie oceny rewelacyjnie :) . Kilka fotek z tego miejsca tutaj.

Uncategorized , , , ,

Czorsztyn- weekend w środku tygodnia ;)

30 czerwca 2010

Tak się złożyło, że mogliśmy jechać na kilka dni w góry w środku tygodnia, aby odpocząć od pracy i dnia codziennego. Ot taki weekend zaczynający się w środę :) . Wybór padł na Czorsztyn, gdzie już ok. 2 tyg. wcześniej zarezerwowałem pokój. W sumie większych problemów w tej kwestii nie było, gdyż jakby nie patrząc było to jeszcze nie „w sezonie”. Pokój z balkonem i widokiem na jezioro oraz Tatry, łazienką, tv, (pseudo) dostępem do internetu i „łożem małżeńskim” :]. Całkiem nieźle, tylko ten pokój jak dla nas był nieco „klaustrofobiczny” :>.

Jadąc na miejsce miałem już w minimalnym stopniu określony plan gdzie się wybrać i jako pierwszy element „trasy” wybrałem górę Wdżar, której zbocze kończy się w okolicznych Kluszkowcach. Zaciekawił mnie opis, a przede wszystkim to, że góra jest „byłym” wulkanem oraz, że jest z niej świetny widok na okolice. Faktycznie warto było się tam udać. Wjazd wyciągiem trwający kilka minut i ku uciesze oczu można było obejrzeć ciekawe widoki :) .

c.d.n.

Uncategorized , ,

16.06.2010- Sonisphere Festival, Warszawa- relacja

22 czerwca 2010

Wyjazd udany, ale… ;D

Było nieźle… Z perspektywy czasu tylko taka ocena jest adekwatna do wydarzenia. Wszystko sprowadza się do tego, że Polska z tego co widziałem na stronie Sonisphere, miała najbardziej ubogi koncert pod względem ilości grających zespołów. Żal… Gdzieś indziej kilka razy więcej kapel, impreza dwudniowa za tę samą opłatę… Alice in Chains, Rammstein i sporo innych uznanych osobistości muzycznej sceny. Niestety nie u nas. Okazuje się, że i Mastodon w ostatniej chwili wypada i robi się jeszcze mniejszy poczet zespołów grających w Warszawie. Pluję sobie brodę, bo lepiej byłoby kupić bilet na koncert w Czechach. Przy najbliższej podobnej imprezie nieco dłużej się zastanowię.

Sam koncert nie był zły, poza tym że wszystkie zespoły oprócz Metallicy grały zdecydowanie za krótko. Żal mi było przede wszystkim Megadeth i Slayera, gdyż co jak co, ale choćby pod względem szacunku dla nich powinni zagrać min. 2 razy dłużej. Niestety tylko Metallica jako gwiazda trasy otrzymała tyle czasu ile wypada.

Bemowo. Pierwszy raz byłem na terenie lotniska w Bemowie, w trakcie tego typu wydarzeń, więc nie jestem w stanie porównać tego wydarzenia do innych pod względem organizacji. Moim zdaniem nie było źle. Jak na taką „masówkę” nie mam się za bardzo do czego przyczepić- było co zjeść i się napić, nie było problemów z toaletą, nie było źle. No poza… Największym mankamentem organizacyjnym były telebimy, które w pewnym momencie odmówiły posłuszeństwa uniemożliwiając tym samym  większości zobaczenie grających.

Nie będę się za bardzo rozpisywać na temat tego wyjazdu. Cała „otoczka koncertowa” była wyśmienita, ekipa jadąca w BUSie dała radę :) . Natomiast jeśli chodzi o sferę muzyczną, to tak jak wcześniej napisałem- żałuję, że nie pojechałem gdzieś indziej.

P.S. Powyższe co pisałem daje zapewne odczucia, iż nie warto było… Napiszę tak: mogło być lepiej, mogło być w innym  miejscu, ale Metallicę zobaczyć na żywo zawsze warto. Panowie w dalszym ciągu świetnie wypadają na żywo :) .

muzyka , ,

16.06.2010- Sonisphere Festival, Warszawa

16 czerwca 2010


No to Panie i Panowie… Let’s Rock!!! :]

muzyka , , ,

3. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie- maj 2010

13 czerwca 2010

KFMFJuż chyba stało się to standardem, że moje wpisy dotyczące wydarzeń, w których brałem udział, komentuję ze sporym opóźnieniem. Tym razem od opisywanego przeze mnie zdarzenia minęło ok 3 tygodni :) . Nie ma co zbytnio prowadzić tłumaczeń- brak czasu i tyle.

Chroniczny brak czasu, kiepska pogoda i inne czynniki obiektywne końcówki maja, niemal wykluczyły mnie z tej edycji FMF, która miała być mym pierwszym udziałem w tymże wydarzeniu. Niemalże do ostatniego momentu ważyło się to czy wezmę w nim udział. Nie ukrywam, że dość istotnym argumentem, który rzutował na podejmowanie decyzji był aspekt aury, która zapanowała w niemal całej Polsce od dobrych kilku tygodni. Pierwotnie w założeniu, miejscem w którym miał się odbyć festiwal, miały być krakowskie Błonia. Niestety z wiadomych powodów miejsce nie nadawało się do tego celu, w związku z czym zadecydowano o przeniesieniu imprezy do hali ocynowni chemicznej Arcelor Mittal Poland (Huta T. Sędzimira).

Pierwsze moje emocje były bardzo niejednoznaczne. Z jednej strony pojawiło się zaciekawienie co do miejsca i wyraz aprobaty dla podjętej decyzji, z drugiej natomiast pojawiło się ogromne rozgoryczenie, gdyż po raz kolejny okazuje się, że w Krakowie- mieście kultury itp. itd., nie ma hali w której można byłoby zorganizować na odpowiednim poziomie koncertu, widowiska. WSTYD…

Udało mi się zdobyć bilety na dzień trzeci FMF- na wielki finał, czyli projekcję trzeciej części trylogii Władca Pierścieni z muzyką na żywo (22 maja 21:00). Dojechaliśmy z Piękną samochodem pod kombinat, gdzie zaparkowaliśmy i udaliśmy się przez bramę główną kombinatu do środka. Za bramą czekały podstawione autobusy, które zawoziły ludzi w docelowe miejsce gdzie miał odbyć się finał festiwalu. Pierwsze wrażenie po wejściu do hali było pozytywne. Namioty sponsorów, jakieś miejsce z jedzeniem, niezła organizacja… Ogólnie bez wielkiego szału, ale przyzwoicie

Sama hala robiła wrażenie swymi rozmiarami oraz klimatem, jednakże po rozpoczęciu widowiska szybko okazało się, że lokalizacja niesie z sobą sporo mankamentów. Krótko… Nawet jeśli osoba przed Tobą siedząca miała o 10 i więcej cm mniej wzrostu, to i tak część ekranu z napisami stawała się niewidoczna. Dźwięk miał odgrywać zasadniczą rolę w tym wydarzeniu, a tu okazywało się, że wystarczyła jedna osoba, która z jakichś powodów zechciała wyjść zagłuszała muzykę- „podłoga” z blachy dość znacznie zagłuszała upragnione dźwięki. Na szczęście w pewnym momencie zrezygnowałem z napisów, a „chodzących” starałem się zignorować :) .

Samo założenie Festiwalu jest godne pochwały, wykonanie nieco gorsze, ale to tylko i wyłącznie ze względu na lokalizację. Jeśli będę mieć możliwość to udam się w przyszłym roku na kolejną edycję. Ciekawe co Będzie.

Krótki filmik z finału

hala ocynowni chemicznej Arcelor Mittal Poland

Uncategorized , , ,

Červený Kláštor/ Szczawnica

27 maja 2010

Minęło już co prawda sporo czasu od tego wyjazdu, ale dopiero teraz zebrałem się na to, aby coś naskrobać. Swoją drogą, to nie wiem co z tego wyjdzie, bo pora dość zaawansowana- niemal jak moje zmęczenie, no ale co tam… Trzeba w końcu coś tu nowego umieścić.

Nie wiem który już raz moja skromna osoba odwiedziła te rejony, ale w dalszym ciągu są ku temu jak widać powody. Dalej mnie ciągnie w tę część Pienin i jak będzie czas i okazja pojawię się tu ponownie. Pomimo tego, iż wydawać by się mogło, że większość miejsc w Szczawnicy i okolicach odwiedziłem, to tym razem znów udało mi się uszczknąć coś nowego.

Na wstępie muszę polecić miejsce, gdzie zatrzymaliśmy się na nocleg, które znalazłem poprzez wujka google :) http://www.uwandy.vns.pl/kontakt.html
Miły kontakt, przystępna cena, dobra lokalizacja i niezłe warunki. Na pewno będę brać to miejsce pod uwagę przy ewentualnym powrocie do Szczawnicy, gdy będę szukać miejsca gdzie się zatrzymać. W pokoju w którym się ulokowaliśmy znajdował się przyjemny kominek, którego nie przetestowaliśmy co prawda, ale przyjeżdżając w zimie na pewno byłoby to przyjemną atrakcją. Duży plus za spore i w miarę wygodne łóżko oraz… wannę ;) . [sugeruję wziąć z sobą zatyczkę do wanny- tam nie znalazłem] ;P

Tym razem chodzenie po górach zeszło na plan drugi, albo nawet i odleglejszy, na rzecz choćby jazdy na rowerach. Już kiedyś miałem na to ochotę w tym miejscu, ale zawsze spacery po szlakach górskich były dla mnie ważniejsze. Może to jakiś chwilowy przesyt w kwestii chodzenia po górach, ale z przyjemnością wybrałem się na wycieczkę rowerową na Słowację do Czerwonego Klasztoru. Wypożyczalni rowerów w samej Szczawnicy jest bez liku, tam gdzie pożyczyliśmy cena 20zł za rower na cały dzień.

Sama wyprawa jest bardzo przyjemna- szlak wygodny, praktycznie niezmuszający do wysiłku, dający sporo przyjemności dla żądnych doznać wzrokowych. W samym Czerwonym Klasztorze w sumie nic ciekawego, poza samym klasztorem, który może zostać obejrzany w 10 minut :) . Dojeżdżając do tej słowackiej miejscowości w bardzo łatwy sposób można znaleźć się po polskiej stronie Dunajca. Tuż za klasztorem znajduje się kładka rowerowo- piesza, dzięki której można dotrzeć do Sromowców Niżnych skąd rozpościera się urokliwy widok Trzech Koron. Muszę przyznać, że nieco zainteresowania ten widok we mnie wzbudził, gdyż po raz pierwszy od kilkunastu lat widziałem te szczyty z tej strony, a pierwszy raz od momentu gdy stanąłem na ich szczycie.

Na koniec napisać muszę o pewnej pizzerii, która chyba zawsze będzie kojarzyć mi się z ABBĄ. Chyba za każdym razem w niej będąc słyszałem tam muzykę, która wręcz wydaje się być „jedyną słuszną” w tym miejscu :]. Co jak co, ale wolałbym tam nie wracać.

Nieco zdjęć  umieściłem na picassa:
http://picasaweb.google.com/paweldomo/20100510CervenyKlastor#

Uncategorized , , , ,

Dojazd na Sonisphere Festival (Metallica 16.06.2010)- BUS Kraków–>Wawa

5 maja 2010

Wraz z grupą znajomych organizujemy dojazd z Krakowa na koncert do Warszawy (16.06.2010- Lotnisko Bemowo) na Sonisphere Festival (Metallica, Megadeth, Slayer, Anthrax…).

Mamy jeszcze 4 miejsca wolne w 19-sto osobowym Busie- koszt w obie strony ok. 60zł. Wyjazd w okolicach południa, powrót zaraz po koncercie- więcej szczegółów dookreślonych zostanie tuż przed datą koncertu.

Chętne osoby- pisać :)

27-05-2010 EDIT// no i lista osób zamknięta :)

Uncategorized , , , , ,